29-05-2003, 09:49
Nurglitch 2175 x przeczytano
Wygląda na to, że Maja Lidia Kossakowska znalazła swoją niszę na rynku. Zbiorek opowiadań "Obrońcy Królestwa" pokrywa okres historii naszego świata od czasów sprzed stworzenia człowieka, kiedy Lucyfer ("Lampka") był jeszcze wiernym sługą Pana, po czasy nam współczesne, w których Królestwo zaczyna powoli się degradować. O czym są te opowiadania? Postaram się powiedzieć, nie spoilerując. A więc - i o aniołach i o ludziach. Tych, którzy skrzywili się na wzmiankę o aniołach spieszę zapewnić, że Maja Lidia Kossakowska nie ma nic wspólnego z WoDziarską manierą i zadęciem, nie spała na lekcji polskiego kiedy mówiono o przecinkach i kropkach i nie była na działce amfetaminy kiedy mówiono o wielokropkach. W jej opowiadaniach nie ma ani śladu mrrrocznej pompatyczności, nie ma nadmiernie rozbudowanej warstwy barokowych ozdobników uniemożliwiających de facto czytanie. Wszystko napisane jest stylem świeżym i czystym, bardzo lekkim i łatwo przyswajalnym. Anioły są tu przedstawione w sposób, którzy spodoba się wszystkim tym, którzy lubili Armię Boga - można niemal stwierdzić, że "Obrońcy Królestwa" to dla nich lektura obowiązkowa. Bóg jest tu odległy, niemal bezosobowy, straszny i niepojęty, ale same anioły są i obce i bardzo ludzkie zarazem.
Widzimy istoty, z którymi moglibyśmy rozmawiać przy piwie nie orientując się nawet, że jest w nich coś więcej, niż w zwykłym człowieku, ale z ujawniającą się czasem nutą niesamowitości, niezwykłości, jakby były nakręcone na innej taśmie niż to, co je otacza. Ta niesamowitość wprowadza pewien dysonans - w pozytywnym znaczeniu tego słowa. Gdy już przyzwyczajamy się w którymś opowiadaniu do jego konwencji, gdy zaczynamy traktować anioły jak ludzi, gdy czytamy owo opowiadanie jak zwykły kryminał, thriller, lub historię miłosną, pojawia się moc bohaterów, płomień boży, który wywraca percepcję treści do góry nogami, każe podchodzić do opisywanych wydarzeń niemal z pokorą. Takie anioły - z jednej strony czyste, potężne i niezwykłe, z drugiej do bólu fizjologiczne, z nałogami (anioły-ćpuny, jak najbardziej), cyniczne, czasem zepsute władzą, sadystyczne, pełne hipokryzji - to są istoty, w które można uwierzyć. Autorka nie popada w skrajności, rysując jakieś bezpłciowe coś z samego światła i prześcieradeł, ani też mrrrrocznych cierrrrrpiących smutasów w płaszczach i z pedalskim makijażem.
Jak to jest napisane? Dużo powiedziałem jak nie jest, natomiast jest... średnio. Autorka ma doskonale opanowany język polski, pisze równo, bez potknięć, czasami z błyskami. Ja osobiście dzielę autorów według dwóch kategorii - pomysły i wykonanie. I tak na przykład Andrzej Sapkowski ma pomysły na 1, ale wykonanie na 5+, Stanisław Lem ma pomysły na 6 i wykonanie na 6 - Mai Lidii Kossakowskiej dałbym 4 za pomysł i 4 za wykonanie. Równa, bardzo przyjemna fantastyka, szybko i dobrze się to czyta, nie pozostawia niedosytu, ale jest to jeszcze trochę za mało na powieść i w sumie dobrze, że dostajemy do rąk zbiorek opowiadań, nie powieść. Komu mogę "Obrońców Królestwa" polecić? Wszystkim. Naprawdę - nie widzę tu nic tak charakterystycznego i niszowego, aby oceniać tę książkę jako skierowaną do jakiejś szczególnej grupy czytelników. Czy będzie się podobało, czy nie, jest kwestią gustu, nie nastawienia do treści. Generalnie - bardzo polecam.
Ostateczna ocena: (najwyższa cena, za którą byłbym skłonny nabyć tę książkę i nie uważać pieniędzy za stracone) 35zł.
Redagował Flint
Autor: Maja Lidia Kossakowska
Tytuł: Obrońcy Królestwa
Wydawca: Agencja Wydawnicza RUNA
ISBN: 83-917904-4-4
Liczba stron: 296
Cena: 25 zł
|