25-10-2003, 23:02
Flint 2251 x przeczytano
Najnowsza pozycja Agencji Wydawniczej RUNA, "Ostatnia saga" Marcina Mortki, nie jest powieścią stricte historyczną - bo choć opisuje próby chrystianizacji Norwegii, to jej bohaterowie staną oko w oko z istotami wprost ze skandynawskich wierzeń ? trollami, karłami, wilkołakami, a także, nomen omen, walkirią.
Młody król, Eryk zwany Białym Jastrzębiem, potomek zgładzonego niegdyś jarla, powraca na ojczystą ziemię, by odzyskać utracony tron. Posuwa się jednak o krok dalej, postanawia bowiem wprowadzić w Norwegii chrześcijaństwo. Kultywujący dawną wiarę wikingowie stawiają mu opór, lecz pasmo spektakularnych zwycięstw młodego władcy zdaje się być nieprzerwane. Król wprowadza nowe obyczaje, buduje katedrę, a jednocześnie bezlitośnie terroryzuje kraj, niezwykle surowo karząc każdego, kto mimo zakazu wyznaje starych bogów. W krótkim czasie nawet ludzie mu najbliżsi dostrzegają, ze popadł w zwyczajny obłęd. Należy do nich również Vidar, skald, który ma za zadanie stworzyć wiekopomną sagę o czynach Białego Jastrzębia, który faktycznie zdaje się być nie do pokonania, ponieważ wspomaga go posługujący się zakazanymi mocami okrutny biskup, Hieronim. Los sprawia, że przeciwko despotom stają cztery niezwykłe osoby - woj, któremu wywróżono wielką przyszłość, Harald, wychowany wśród ludzi karzeł Arnul, englandzki zakonnik, Konrad i wspomniany już skald Vidar. Pragną oni obalić króla i okrutnego biskupa, przywracając spokój wymęczonej krainie.
Zaznaczyć należy, że powieść nie ma wydźwięku antychrześcijańskiego, choć z początku może sprawiać takie wrażenie. Mortka nie krytykuje tej religii, a jedynie okrutników, którzy zdobywają władzę nad ludzkimi duszami w jej imieniu. Ale nie tylko o tym pisze. Czytelnik może zobaczyć, jak moc przepowiedni plecie losy poszczególnych bohaterów w ten jedyny sposób, który prowadzi do jej spełnienia, jak wyznawcy starej wiary nie poddają się zbrojnej chrystianizacji, jak cała kraina jednoczy się w walce o byt. Nad wszystkim zaś wisi widmo Ragnarokku ? zmierzchu świata.
Chyba najbardziej brak mi w całej tej opowieści bohaterów z krwi i kości - bo niestety ci, z którymi mamy do czynienia, są dość płascy, żeby nie powiedzieć papierowi - albo jednoznacznie dobrzy, albo źli, zdecydowanie umiejscowieni po którejś stronie barykady. Szkoda, tu mógł się autor bardziej postarać, wgłębić się w psychikę i motywy postaci.
Poza tym w zasadzie nie mam zarzutów, bo fabuła nie szwankuje, nie brak zaskakujących zwrotów akcji, a zakończenie wcale nie jest takie łatwe do przewidzenia. Rzecz napisana jest sprawnie i czytałoby się tę książkę bardzo szybko, gdyby nie wtręty w staroskandynawskiej mowie i archaizacja. Nie są to zarzuty, przeciwnie, powieść nabiera dzięki temu wyrazu.
"Ostatnia saga" to książka udana, a przy tym, co obecnie dość rzadkie, nie jest częścią jakiegoś większego cyklu - dostajemy do rąk zamkniętą całość, co się chwali. Nie jest to może dzieło wybitne, ale z pewnością warto się z nim zapoznać.
Marcin Mortka "Ostatnia saga"
Agencja Wydawnicza RUNA 2003
451 stron
27,50 pln
|