Valkiria Network

Terminal Główny Militarnej Sieci Valkiria to miejsce gdzie znajdziesz najnowsze informacje ze świata ogólnie rozumianej rozrywki, fantastyki i gier wideo. Poznaj nową... Lepszą Rzeczywistość! Chcesz wiedzieć więcej?

Slaider 01

Federacja V-Sieci

Valkiria Network skupia wiele stron tematycznych o różnorodnej tematyce, w tym: grach wideo, technologii, historii, literaturze i fantastyce. Chcesz wiedzieć więcej?

Slider 02

Dołącz do V-Sieci

Zarejestruj się w Valkiria Network! Przeglądaj i komentuj publikacje, dołącz do V-Game, zostań współpracownikiem lub redaktorem MSV. Chcesz wiedzieć więcej?

Slider 03

Zagraj w V-Game

Każdy użytkownik MSV w swoim profilu znajdzie zaimplementowaną grę przeglądarkową w klimacie V-Sieci. Załóż mundur i ruszaj na misję. Chcesz wiedzieć więcej?

Slider 04

Holy Potatoes!

Nasze bohaterki to ziemniaki, a cała galaktyka to jeden wielki warzywny targ. Dobry humor, kosmos, walka, dobra fabuła, to właśnie Holy Potatoes! We're in Space?!

Slider 05

Torment: Tides of Numenera

Mógłbym pisać długo o Torment, szczegółowo opisując jego fenomenalnie rozbudowany świat, przyrodę, postaci, czy fabułę, ale po co, skoro Wy sami możecie tego doświadczyć.

Slider 06

Legendarne Auta PRL

Zobacz zapowiedź nowej serii kolekcjonerskiej "Auta PRL" z klocków COBI. Wyjątkowe modele w skali 1:35 to idealny prezent dla każdego fana motoryzacji!

Slider 07

Necropolis: Brutal Edition

Ta gra to totalny, bezgraniczny i nieprzebrany skarbiec FE-NO-ME-NAL-NEJ zabawy, który otwiera się tak naprawdę dopiero w grze wieloosobowej.

Slider 08
17-07-2004, 23:26 | 4073 x przeczytano | Cooba
Jeśli Kuba naprawdę się gdzieś kiedykolwiek spieszył, to właśnie teraz. Zostało mu pięć, może sześć minut...

Władcy Władców



Jeśli Kuba naprawdę się gdzieś kiedykolwiek spieszył, to właśnie teraz. Zostało mu pięć, może sześć minut; musiał bardzo wydłużyć krok; w roztargnieniu przeszedł przez ulicę na czerwonym świetle i tylko cudem kierowca zielonego Matiza, wiozący psa do weterynarza, go nie przejechał. Kuba zdołał wykonać niezbyt zrozumiały, przepraszalny gest, ale przecież nie był pieprzonym tenisistą na korcie, który zdobył punkt po necie i pewnie tamten kierowca nie zrozumiał wyciągnięcia ręki. Równie dobrze można było odwrócić dłoń i po papiesku pobłogosławić kolesia. Błogosławieństwo - dobre słowo na tę okazję, gdyby facet się nie zatrzymał, na następnym skrzyżowaniu zderzyłby się z brudną Skodą, której kierowca nieprawidłowo włączył się do ruchu. Kuba nie mógł wiedzieć jednak, że w pewien sposób temu zapobiegł, więc było mu strasznie głupio. Nie było czasu na dłuższe zastanawianie się, idąc szybko, chłopak oberwał prawie siatką z butelkami od jakiejś szerokiej staruchy. - Głupia baba - pomyślał. Ale skąd mógł wiedzieć, że to pani Sobota, obiekt żartów przy okazji przedstawiania się, głównie w banku, gdzie pracowała. Teraz, na emeryturze, odbijała sobie dowcipy na swój temat, szydząc z uczestników dyskusji na gejowskich forach internetowych. Gdy zbliżała się do pasów, jakiś mały chłopak podbiegł do niej i wyrwał jej torebkę. - Parszywy gówniarz - pomyślała. A bierz sobie te drobne. Może jednak wybaczyłaby Jędrkowi, bo tak miał na imię ten chłopiec, gdyby znała rodziców, od których uciekł i gdyby mogła poczuć ten sam głód, który on czuł. Niestety, była zdolna tylko do głodu zwymyślania paru pedałów. Mogłaby się zastanowić nad sensownością swoich prowokacji, bo tego wieczora, gdyby tylko włączyła telewizor, zamiast wchodzić na forum, zobaczyłaby swojego syna mieszkającego w odległym mieście. Wypowiadał się przed kamerą jako członek stowarzyszenia Lambda; namawiał do akceptacji gejów. Kuba szedł dalej, zatopiony w myślach szybujących daleko od ulicy, na której się znajdował, daleko od drzew w pobliskim parku, kierowcy Matiza i starszej pani. Zastanawiał się, czemu Jej się to musiało przytrafić właśnie teraz? Nie próbował nawet pojąć, jak można opuścić sobie na stopę klawiaturę komputerową razem z wysuwanym blatem biurka i uszkodzić kostkę. No, w każdym razie to on, nie Ona, gnał do szkoły. Ona obudziłaby się o siódmej, jeśli nie wcześniej. On wstał za piętnaście dziesiąta. Przeszedł koło kumpla, odpowiadając tylko na powitanie, nie wnikał już w prośby o pożyczenie książki. W ten sposób zyskał sobie kolejnego wroga - jakie to łatwe... Wpadł do budynku i przeskakując jak kulawa kozica po schodach, dotarł do sekretariatu. Rzucił na biurko Jej świadectwo i zaświadczenie o wynikach testu gimnazjalnego.

- Kurde, chłopie, świetny pomysł, żeby zrobić sesję „Władców Losu” o nas! Jesteś sobą i kierujesz sobą! Odjazd!
- No dzięki, cieszę się, że się wam podoba. Otwórzcie okno, w przerwie między aktami gry chcę porządnie odetchnąć.
- Kuba, kto dostanie Punkty Mocy?


Daleko ponad nimi, w Zaświatach, Sheleradean naradzał się z Mareletharem:
- Teraz moglibyśmy ich skłócić. Mamy tu przecież trzy potencjalne węzły.
- Tak! Zacznę czerpać moc.

Sheleradean zamyślił się. Ciekawym pomysłem było natchnięcie tamtego Polaka do napisania gry RPG, jedynej tak realnej. „Władcy Losu”... też coś. Namiastka prawdziwej władzy. Dzięki tej grze ludzie mają całą prawdę na wyciągnięcie ręki, całą wiedzę o Tkaczach, ale uznają to za fantastykę. Ci ludzie pod nimi też, choć oni są chyba najbliżej ze wszystkich. Czy odkryją kiedyś prawdę? Ludzie mają takie powiedzenie, że najciemniej jest pod latarnią, czy jakoś tak. I pod tą tam latarnią, gdziekolwiek oni ją tam widzą, z całym szacunkiem dla ich chorych wyobrażeń, chyba nie będą niczego szukać. A w razie czego Tkacze zbiorą dość dużą moc, żeby cofnąć czas do 2003 roku i odwiodą Krzysztofa Piskorskiego od napisania "Władców Losu". Czy to będzie konieczne? Czy jakiś szaleniec wejdzie w ten system na tyle głęboko, żeby uznać to za coś więcej, niż grę? Ci ludzie od RPG mają różne obłąkane pomysły, więc kto wie...






redakcja: Modilus


 


 
15-08-2005, 20:20 | plugav | Komentarzy w sumie: 4
a więc to jednak był 2004. może gdzieś we Wrocku jeszcze dostanę...?


Skomentuj:
Nie posiadasz uprawnień by dodawać komentarze.