Valkiria Network

Terminal Główny Militarnej Sieci Valkiria to miejsce gdzie znajdziesz najnowsze informacje ze świata ogólnie rozumianej rozrywki, fantastyki i gier wideo. Poznaj nową... Lepszą Rzeczywistość! Chcesz wiedzieć więcej?

Slaider 01

Federacja V-Sieci

Valkiria Network skupia wiele stron tematycznych o różnorodnej tematyce, w tym: grach wideo, technologii, historii, literaturze i fantastyce. Chcesz wiedzieć więcej?

Slider 02

Dołącz do V-Sieci

Zarejestruj się w Valkiria Network! Przeglądaj i komentuj publikacje, dołącz do V-Game, zostań współpracownikiem lub redaktorem MSV. Chcesz wiedzieć więcej?

Slider 03

Zagraj w V-Game

Każdy użytkownik MSV w swoim profilu znajdzie zaimplementowaną grę przeglądarkową w klimacie V-Sieci. Załóż mundur i ruszaj na misję. Chcesz wiedzieć więcej?

Slider 04

Holy Potatoes!

Nasze bohaterki to ziemniaki, a cała galaktyka to jeden wielki warzywny targ. Dobry humor, kosmos, walka, dobra fabuła, to właśnie Holy Potatoes! We're in Space?!

Slider 05

Torment: Tides of Numenera

Mógłbym pisać długo o Torment, szczegółowo opisując jego fenomenalnie rozbudowany świat, przyrodę, postaci, czy fabułę, ale po co, skoro Wy sami możecie tego doświadczyć.

Slider 06

Legendarne Auta PRL

Zobacz zapowiedź nowej serii kolekcjonerskiej "Auta PRL" z klocków COBI. Wyjątkowe modele w skali 1:35 to idealny prezent dla każdego fana motoryzacji!

Slider 07

Necropolis: Brutal Edition

Ta gra to totalny, bezgraniczny i nieprzebrany skarbiec FE-NO-ME-NAL-NEJ zabawy, który otwiera się tak naprawdę dopiero w grze wieloosobowej.

Slider 08
19-12-2006, 18:58 | 4469 x przeczytano | XeroBoy
Czy w dzieciństwie Twoim ulubionym bohaterem był Neron? Może bawiłeś się kiedyś w „panów i niewolników”, a może… może po prostu przewracałeś się w nocy z boku na bok, śniąc o tysiącach naoliwionych rzymian, mających na sobie tylko hełmy? Twój sen się spełnił, nawet jeżeli miałeś zamiar tylko projektować miasta. Oto Sid Meier wychodzi graczom naprzeciw z CivCity: Rome!
 
Goździkowa przypomina…
No właśnie, co nam tym razem Goździkowa przypomina? Widzę w jej rękach żółte pudełko… A w tym pudełku ciekawą mieszankę – ktoś postanowił leczyć Panią Helę za pomocą Strongholda, Cesara oraz Civilization, a na dodatek zmiksował swój pomysł w jeden produkt… Co z tego wyszło? 
CivCity: Rome


 

Nówka sztuka, lekko bita…
Pierwsze, co rzuciło mi się, gdy odpaliłem grę, to oczywiście brak trybu multiplayer. Zaraz jednak nasunęła się mi refleksja, że wcale nie chcę bronić swojego Rzymu przed dzikim sąsiadem spod 9tki i z uśmiechem na ustach odpaliłem tutorial. Przez pierwsze 10 minut spokojnie go przechodziłem, aż tu nagle… kolejna refleksja: „Przecież miałem grać w CC: Rome, a gram w Strongholda… uzależnienie, czy jak?”. Jakie było moje zdziwienie, gdy po kolejnych kilku minutach do mego mózgu dotarła informacja, że to, w co gram jest to CivCity, a nie Stronghold!
 
Misje dzielą się na pokojowe oraz wojenne. W tych pierwszych, przyjdzie nam stoczyć ciężki bój z małą ilością miejsca na mapie, natomiast w drugich – przedłożyć swoje racje przeciwnikowi (nawiasem mówiąc całkiem inteligentnemu). Co tyczy się reszty – toż to Civilization IV jak żywe! Grafika, rozwój technologii, cudy świata… Po prostu klon, aż przykro mówić. Cóż, Sid Meier widocznie postanowił produkować kolejne gry, będące po prostu inną wersją poprzednich tytułów lub ich mieszanką…
CivCity: Rome


 
Grekus Romanus: Rzym w liczbach
70 technologii, tysiące ludzi, dziesiątki budynków i On – by wszystkim rządzić, by w ciem… ekhm. CC: Rome ma do zaoferowania naprawdę sporą liczbę rzeczy, których inne tytuły związane z Rzymem nie miały i tylko w snach producentów mieć mogły. Jeżeli dodamy do tego fakt, iż każda technologia zwiększa wydajność oraz wygląd danego budynku… palce lizać! Dla zagubionego turysty, gra oferuje CityPedię (wszelkie podobieństwa do Civilopedi  są naturalnie przypadkowe) – poza kompendium wiedzy o tym tytule… Jest to także bardzo obszerny zbiór informacji na temat prawdziwych obyczajów i życia codziennego Rzymian. Małe, a cieszy.
 
Upgrade chlew…
By móc ulepszyć budynek, czy też po prostu uzyskać możliwość jego wybudowania, należy wcześniej uporać się z odpowiednią ilością misji. Gracz więc rozwija się progresywnie razem z grą – on zdobywa coraz większe umiejętności, a gra oferuje więcej i więcej. Moim zdaniem bardzo dobrym pomysłem jest też umożliwienie budowy jednego miasta przez kilka kolejnych misji – rozpoczynamy kolejne zadanie z miastem z poprzedniego.
 
Jeżeli wyburzymy tą świątynię, to… 
Ogromnym problemem w CC: Rome jest… brak miejsca. Wyobraźmy sobie następującą sytuację: kasa miasta jest pełna po brzegi, wszyscy żyją sobie w dostatku… Ale zawsze może być lepiej? Co więc trzeba zrobić, by naszym podwładnym żyło się lepiej? Taaak! Wybudować nową budowlę, by plebs mógł przychodzić pod nią i patrzeć się godzinami na oblicze NASZEJ potęgi, i wspaniałości! Ale… zaraz, zaraz! Nie mamy miejsca w mieście…Do akcji muszą wkroczyć przekupieni urzędnicy (np. komornik) lub buldożer – trzeba sobie zrobić miejsce, po nasi podwładni chcą ciągle więcej i więcej! A to chlew, a to fontannę, a to znowu rzeźnik im się marzy… No i trzeba komuś czasem zrównać dom z ziemią, by sąsiad mógł ulepszyć swój dom z „lepianki” na „budynek mieszkalny o niskim standardzie” (lepszą lepiankę?). Po prostu tragedia. Odradzam granie w tą grę graczom o dobrych lub słabych serduszkach – stracą wiele godzin na decydowaniu, co zburzyć, by było lepiej… A i tak w końcu wszystko im spłonie.
CivCity: Rome




I zszedł Bóg do Abrahama…
W trakcie gry mamy możliwość podglądania naszych malutkich mieszkańców. I to nie tylko za pomocą oglądania wiecznie zbyt wysokiego wskaźnika bezrobocia (wszelkie podobieństwa do innych gier przypadkowe) – dzięki szczegółowej animacji możemy jak na dłoni obserwować codzienne życie przeciętnego szaraczka.

Geszeft iz geszeft…
CC: Rome oferuje oczywiście opcję zwaną handlem. Odbywa się on pomiędzy miastami, a wszystkim zarządzamy na czarodziejskiej mapce, która nam pokazuje ewentualny rynek zbytu. Możemy też za jej pomocą wybudować np. drogę do jakiegoś miasta. Łatwiej będzie się z nim handlowało… I szybciej dojdzie tam wojsko (ale o tym za momencik). Statkiem też możemy przewieźć trochę niewolników na sprzedaż, lecz wpierw wypada ulepszyć technologie odpowiadające za ich jakość (statków, nie towaru).
 
Różne różności
W trakcie gry, mamy możliwość obserwować różne ciekawostki np. walki gladiatorów, zebrania senatu, czy też ceremonie świąteczne. Niby mała rzecz, a jednak cieszy… bawi oraz interesuje. Zdecydowanie CivCity jest dzięki tym różnościom grą lepszą.

Cymbałki, flet i lira
Grafika, jak już wspomniałem, bardzo jest podobna do tej znanej z Civilization. Gierka pójdzie nam więc nawet i na starszym sprzęcie, bez specjalnego obcinania nam widoków.
 
Finish him!

Wszystkim się pewnie teraz wydaje, że gra jest mocno przeciętna i wtórna (pomimo kilku plusów)… I ci, którzy tak myślą – mają racje. Wydaje się im! CivCity jest bowiem tytułem ogromnie wręcz grywanym – uwaga, bagno! Jest to po prostu zlepek tego, co najlepsze już gracze znają ze słodką posypką nowości i gracji – ten deserek jest dobry.


Informacje dodatkowe:
 
Wydawca  
Dystrybutor  
Premiera  
 13 października 2006
Kategoria  
 Strategie
Platforma  
 

Ocena:
 
Ogólna
80%
 
Ocena końcowa: 80%
 

Wady i zalety:  
 
+ Doskonale zaprezentowany Rzym
+ Dobra kombinacja wielu tytułów
+ Handel, CityPedia

 
 
- To już jednak było…
- Mało miejsca na budowanie!

 

Wymagania:
 
Niezbędne do gry:


Pentium 4 2 GHz, 512 MB RAM, karta graficzna 128MB (Geforce3 lub lepsza), 2.5 GB HDD, Windows 2000/XP

Testowaliśmy używając:

Intel Penitum 4 3,6 GHZ 1 GB RAM, Geforce 3 MX


 


 
05-06-2007, 08:32 | irvin | Komentarzy w sumie: 11
A ja może jeśli chodzi o minimalne wymagania - są one mocno naciągnięte :) Toto działa nawet na zintegrowanej grafice intela w moim laptopie - i to działa bardzo przyzwoicie (tylko że bez szaderów oczywiście :) ).


 
21-12-2006, 11:31 | Lite | Komentarzy w sumie: 98
Z oceną się kompletnie nie zgadzam. W CivCity: Rome gra się fajnie do jakiegoś czasu - później już tylko nudzi, nudzi i nudzi.

Podobieństwa do Strongholda są aż nadto widoczne. W końcu CivCity robili ludzie odpowiedzialni za Twierdzę. Strasznie wkurza zbyt duży zalew imigrantów. Ludzie przybywają w niewiarygodnym tempie i w końcu nie mamy już miejsca na nowe domostwa. Wtedy poziom zadowolenia spada i wszyscy wyjeżdżają. Mniejsza ilość ludzi powoduje, że wszyscy są zadowoleni i pojawiają się kolejne rzesze imigrantów. Dalej dzieje się to samo co wcześniej i... tak w kółko!

Nie widzę też wiele podobieństw do Civilization 4. Chciałbym też zdementować plotkę, wypisaną przez autora tekstu w pierwszym akapicie. Otóż CivCity: Rome nie tworzył Sid Meier. Jedynie jego studio Firaxis Games doradzało FireFly. I tyle. Sid zajęty był w tym czasie dodatkiem do Civ4 oraz remake'iem Railroad Tycoona.


Skomentuj:
Nie posiadasz uprawnień by dodawać komentarze.