Valkiria Network

Terminal Główny Militarnej Sieci Valkiria to miejsce gdzie znajdziesz najnowsze informacje ze świata ogólnie rozumianej rozrywki, fantastyki i gier wideo. Poznaj nową... Lepszą Rzeczywistość! Chcesz wiedzieć więcej?

Slaider 01

Federacja V-Sieci

Valkiria Network skupia wiele stron tematycznych o różnorodnej tematyce, w tym: grach wideo, technologii, historii, literaturze i fantastyce. Chcesz wiedzieć więcej?

Slider 02

Dołącz do V-Sieci

Zarejestruj się w Valkiria Network! Przeglądaj i komentuj publikacje, dołącz do V-Game, zostań współpracownikiem lub redaktorem MSV. Chcesz wiedzieć więcej?

Slider 03

Zagraj w V-Game

Każdy użytkownik MSV w swoim profilu znajdzie zaimplementowaną grę przeglądarkową w klimacie V-Sieci. Załóż mundur i ruszaj na misję. Chcesz wiedzieć więcej?

Slider 04

Holy Potatoes!

Nasze bohaterki to ziemniaki, a cała galaktyka to jeden wielki warzywny targ. Dobry humor, kosmos, walka, dobra fabuła, to właśnie Holy Potatoes! We're in Space?!

Slider 05

Torment: Tides of Numenera

Mógłbym pisać długo o Torment, szczegółowo opisując jego fenomenalnie rozbudowany świat, przyrodę, postaci, czy fabułę, ale po co, skoro Wy sami możecie tego doświadczyć.

Slider 06

Legendarne Auta PRL

Zobacz zapowiedź nowej serii kolekcjonerskiej "Auta PRL" z klocków COBI. Wyjątkowe modele w skali 1:35 to idealny prezent dla każdego fana motoryzacji!

Slider 07

Necropolis: Brutal Edition

Ta gra to totalny, bezgraniczny i nieprzebrany skarbiec FE-NO-ME-NAL-NEJ zabawy, który otwiera się tak naprawdę dopiero w grze wieloosobowej.

Slider 08
19-12-2010, 18:36 | 4482 x przeczytano | Narmo

Dawno już nie czytałam żadnej powieści wydanej przez Prószyńskiego. Z przeszłości pamiętam, że wydawnictwo to wypuszczało na rynek książki zarówno bardzo dobre, jak i kiepskie. Serii sygnowanej logiem Fantastyki do tej pory nie znałam, lecz zainteresował mnie tytuł – Wilczy miot. Z opisu z tyłu książki wynikało, że jest to powieść o wilkołakach. Skoro zdarzają się niezłe książki o wampirach, to może trafię na dobrą o wilkołakach? Jak się okazało, trafiłam bardzo dobrze.

Zacznijmy od wizualnego wrażenia, jakie książka sprawia. Po pierwsze okładka – z początku kolorystyka i narysowane w Photoshopie postacie mnie denerwowały, ale z czasem okazało się, że oprawa bardzo pasuje do treści książki. Okładka jest matowa, częściowo lakierowana i dobrze trzyma się w ręku. Na skrzydełkach przeczytamy co nieco o autorze (którego prawdziwe nazwisko brzmi bardzo polsko). Jest to o tyle fajne, że w tej chwili wstawianie tego typu informacji do książek nie należy do częstych praktyk.

Powiedzmy sobie szczerze – historia zawarta w tej powieści nie byłaby tak porywająca, gdyby nie jej konstrukcja. Dawno już nie ciągnęło mnie do książki tak bardzo, by w każdej wolnej chwili po nią sięgać. A o co chodzi? Pokrótce – mamy zakon Krzyżacki w Prusach, a ojczulkom udało się zdobyć wilkołacze szczeniaki i wychować je na broń przeciwko poganom. Wszystko jest dobrze, póki wilkołaczyca Lilia nie trafia do Johannisburga, noszącego kiedyś pogańską nazwę Mejdân. Wówczas ucieka ona i trafia do rolniczej rodziny, która mieszka niedaleko. Jak widać, niby wszystko proste, lecz z rozdziału na rozdział fabuła rozwija się i całość staje się coraz bardziej pogmatwana. Bo kim tak naprawdę jest Uldorf i co tak naprawdę łączy go z Lilią? I czy rzeczywiście lepiej zapomnieć /wymazać z pamięci/ straszne wspomnienia?

Powieść została podzielona na części, które nazwami nawiązują do brewiarza i zawartych w nim kolejnych modlitw z liturgii godzin. Jest to oczywiste (przynajmniej moim zdaniem) odwołanie do tematyki książki, a więc Zakonu Krzyżackiego (choć w książce używa się nazwy Zakon Szpitala Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie). Każda część „brewiarza” poprzedzona jest Interludium, które jest swego rodzaju retrospekcją, spojrzeniem w przeszłość bohaterów. Dzięki temu coraz głębiej poznajemy ich doświadczenia i łączące ich wydarzenia.

To opisana powyżej konstrukcja powieści sprawia, że tak przyjemnie się ją czyta, a co najważniejsze – z niecierpliwością czekamy na ciąg dalszy. Odkrywanie kolejnych wydarzeń rzuca nowe światło na to, co działo się przed chwilą, i nie ma tu rażących sprzeczności (w każdym razie ja się ich nie dopatrzyłam, a jestem pod tym względem czepialska). Jakby nie było, jest to również książka historyczna, a przynajmniej osadzona w historycznych realiach. Ponieważ nie jestem specjalistą, a ten okres historyczny nigdy mnie nie interesował, to nie mogę stwierdzić, na ile wydarzenia z kart powieści pokrywają się z rzeczywistymi. Wiadomo, że mamy tu element fantastyczny – wilkołaki – jednak przydaje to tylko realności wykreowanemu przez Swanna (czy też Swiniarskiego) światu.

Powieść jest całością i praktycznie wszystkie wątki zostały rozwiązane na jej końcu, stąd zdziwiła mnie informacja wyczytana z tylu okładki, iż w połowie przyszłego roku możemy się spodziewać drugiej części cyklu. Czy będzie ona tak samo przemyślana i spełni oczekiwania czytelników, którzy zapoznali się już z pierwszą częścią? To się dopiero okaże, bo poprzeczka została umieszczona wysoko!

Na zakończenie zapytam tylko – czy potrzeba jeszcze jakiejś rekomendacji? Wilczy miot  to świetnie napisana książka, utrzymana w klimacie historycznego fantasy. Wilkołaki są wreszcie wilkołakami, a nie głupimi zwierzętami. Całość ocieka krwią, strachem, modlitwami rycerzy zakonnych i świeżo ochrzczonymi Prusami. Ja się bawiłam świetnie i myślę, że będziecie mieli podobne odczucia!

 

Autor: Anna „Narmo” Owarzany

Redakcja: Natalia „Ardelin” Wójciak

 

Dziękujemy wydawnictwu Prószyński i S-ka za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

 

Wilczy miot

Wilczy miot
 
Tytuł: Wilczy miot
Autor: S. A. Swann
Seria: Nowa Fantastyka
Liczba stron:
384
Wymiary: 125x195 mm
Oprawa: miękka
ISBN:
978-83-7648-504-1

Informacje dodatkowe:
 
Wydawca  
Premiera  
 2010
Cena  
35,00
 

Ocena:
 
Ogólna
95%
 
Ocena końcowa: 95%
 

 
Skomentuj:
Nie posiadasz uprawnień by dodawać komentarze.