Ten serwis używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz terminal może działać lepiej. Chcesz wiedzieć więcej?
Valkiria Network | V-Game | Gry komputerowe | Ogniem i Mieczem | Gry fabularne | Dzikie Pola | Neuroshima | Świat Mroku | Warhammer
Film | Star Wars | Literatura | Andrzej Pilipiuk | Jacek Komuda | Zmierzch | Komiks | Planszówki | Karcianki | Wędrowycz | Bitewniaki | II wojna światowa
Valkiria - Polub nas na Fejsie
  
Odwet orków - recenzja
 08-09-2009, 12:01
 Wiewiór
 4521 x przeczytano

Po bardzo ciekawej pierwszej części orczej epopei, nadszedł czas na drugą. Siadając do lektury miałem nadzieję, że niemniej dobrą! Na szczęście, już na samym początku mogę Cię upewnić, drogi Czytelniku, że Odwet orków bynajmniej nie zaskoczył mnie negatywnie i moje kolejne spotkanie z literaturą Michaela Peinkofera mogę zaliczyć do jak najbardziej udanych.

Co nowego słychać jednak w Stęchłej Marchii? Po wydarzeniach wieńczących Powrót orków, Rammar i Balbok stali się w orczej społeczności kimś więcej niż tylko bohaterami – swoją siłą i inteligencją (oczywiście, każdy z nich osobno) są równi niemal bogom. I los odnalazł im przeciwnika równego potęgą... Opływanie w dostatki ma niestety swój koniec i do krainy zielonoskórych przybywa posłaniec, którego chyba nikt się nie spodziewał. A zwiastował on coś jeszcze gorszego niż stado dzikich trolli czy komando obrzydliwych gnomów. Nadszedł czas, aby stawić czoła niebezpieczeństwu, które zagraża nie tylko ludziom, ale także orkom, krasnoludom i wszystkim żyjącym stworzeniom na Lądzie.

Czy uda się zaradzić temu problemowi? Cóż, odpowiedzią na to jest przebiegłość Rammara i silne ramiona Balboka. Czy okażą się jednak dość mocni? Zachęcam do przeczytania kolejnej części Orków już teraz, bo dla tego specyficznego humoru, wartkiej akcji i ciekawych wydarzeń naprawdę warto.

Jak wynika z króciutkiego spoilera, tym razem Peinkofer stawia przed naszymi braćmi nie lada wyzwanie. Trzeba mu przyznać, że z jego rozwiązaniem jako autor poradził sobie koncertowo. Napięcie w książce jest raczej stałe, bo chyba zdążyliśmy się przyzwyczaić do niewiarygodnego fartu naszych bohaterów, niemniej jednak akcja pędzi z prędkością huraganu i brak tu, w przeciwieństwie do poprzedniej części, lekkich dłużyzn związanych z nadmiernym roztkliwianiem się nad potyczkami orków.

Postaci, jakie przyjdzie nam poznać w Odwecie orków też świadczą o niejakim dojrzewaniu cyklu – nie są już aż tak prostolinijne jak w pierwszym tomie. Nie stoją jednak na szczęście na tak wysokim poziomie abstrakcji, aby trzeba było przywiązywać do ich motywacji i działań jakąś szczególnie dużą uwagę. Są takie, jakich bym właśnie oczekiwał po lekkostrawnej książce przygodowej – nie dzielą się już tylko na tych jaskrawych Złych i Dobrych, ale również pasują do nieco frywolnego stylu książki.

Czy można coś zarzucić najnowszej powieści Michaela Peinkofera? Chyba nie. A przynajmniej nic takiego, co raziłoby mnie na tyle mocno, żebym musiał to teraz wypunktować. Zamiast tego, podzielę się jeszcze paroma smaczkami, jakie zafundował nam wydawca książki. Na końcu Odwetu orków znajdziemy nie tylko ładną graficzkę z mapą świata, która wydaje mi się właśnie taką, jaka powinna być – nieco niedbała, okraszona zabawnymi detalami, wykonana jakby niezgrabną ręką Rammara. Do czynienia będziemy mieli też ze słownikiem orczej mowy, który wydaje mi się być nieco bardziej rozwinięty niż w części pierwszej, oraz nowymi przepisami kulinarnymi (w tym na posokowe piwo!). Na uwagę zasługuje także, idąca śladem Powrotu orków, doskonała okładka książki. Wciąż jestem pod wielkim wrażeniem umiejętności grafików, którzy ją zaprojektowali. Czasem myślę, że te książki można by mieć na półce nawet bez czytania – jedynie dla ozdoby regału.

Słowem podsumowania, mogę powiedzieć tylko jedno – jeżeli masz ochotę uśmiać się do łez i jednocześnie bezproblemowo i prędko dobrnąć do końca przygodowej książki, to najnowsza powieść Michaela Peinkofera jest właśnie dla Ciebie. Świetne czytadło do autobusu (nawet nie spostrzeżesz się, że jesteś już na pętli!), ale i na coraz dłuższe wieczory. Chłodna jesień już za pasem, więc trzeba zaopatrzyć się w książki tryskające pozytywnymi emocjami, takie jak na przykład Odwet orków i jego poprzednik – Powrót orków.


Autor: Michał „Wiewiór” Musiał
Redakcja: Marcin „Sharn” Byrski

Dziękujemy wydawnictwu Red Horse za udostępnienie egzemplarza do recenzji.


Odwet orków



Tytuł: Odwet orków
Autor: Michael Peinkofer
Wymiary: 140 x 205 mm
Liczba stron: 472
Oprawa: miękka
ISBN: 978-83-60504-60-4 

Zobacz recenzję: Powrót orków


Informacje
 
Wydawca  
Premiera  
 11.09.2009
Cena  
34.90 PLN
 

Głosów:
 
Ogólna
80%
 
Ocena końcowa: 80%
 

Komentarze


 
10-09-2009, 09:02 | Wiewiór | Komentarzy w sumie: 942
Są po prostu makabrycznie świetne :-) Nie mógłbym ich nie mieć ;]


 
08-09-2009, 19:14 | Sharn | Komentarzy w sumie: 1071
Na półce stoją oba tomy i faktycznie prezentują się rewelacyjnie. Cała seria Otchłań z Red Horse'a wali po oczach. Marzy mi się tak wydany Gemmell.



Skomentuj
Nie posiadasz uprawnień by dodawać komentarze.
   



Witamy na Oficjalnej Stronie Fabularyzowanej Kolekcjonerskiej Gry Karcianej Jakub Wędrowycz.




Nowości w V-Sklepie




Zalogowani
Użytkownicy: 0

Niezalogowani: 21

Statystyki
Gości w sumie: 3296052
Dziś gości: 307
Ten miesiąc: 8467
Rekord gości: 43842
Gości wczoraj: 345