Ten serwis używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz terminal może działać lepiej. Chcesz wiedzieć więcej?
Valkiria Network | V-Game | Gry komputerowe | Ogniem i Mieczem | Gry fabularne | Dzikie Pola | Neuroshima | Świat Mroku | Warhammer
Film | Star Wars | Literatura | Andrzej Pilipiuk | Jacek Komuda | Zmierzch | Komiks | Planszówki | Karcianki | Wędrowycz | Bitewniaki | II wojna światowa
Valkiria - Polub nas na Fejsie
  
Triumf Endymiona - recenzja
 11-09-2009, 09:55
 kosmacz
 2950 x przeczytano

Triumf Endymiona swoją objętością robi wrażenie. Nowe wydanie waży więcej niż Pismo Święte i jest też od niego większe. Całe szczęście Dan Simmons nie napisał aż tak długiej powieści, by redaktorzy wydawnictwa MAG zdecydowali się na podobny do Biblii Tysiąclecia układ strony i czcionkę. Napisał jednak na tyle dużo, by lektura ostatniego tomu był dosłownie wielką przyjemnością.

Po cudownej ucieczce przed ścigającymi M. Eneę, M. Endymiona i A. Bettika siłami Paksu, cała trójka orientuje się, że miejscem, do którego dotarli jest tak zwana „stara” Ziemia. Rzekomo zniszczona przed wiekami planeta odnajduje się w zupełnie innym miejscu wszechświata. Co więcej jest zamieszkana. Bohaterowie powieści spędzają tam kilka pięknych lat, jednak jak zwykle, wszystko co dobre, szybko się kończy. Nadszedł czas, kiedy każdy musi podążć własną ścieżką. Raul ma odnaleźć ukryty na jednej z tysięcy planet statek konsula. Wiąże się to z kontynuowaniem szaleńczej eskapady z biegiem rzeki Tetydy. Natomiast Enea rusza, żeby na zamieszkałych planetach nauczać o prawdziwej budowie wszechświata i rzeczywistej sile miłości, będącej najdoskonalszą formą energii. Po długiej rozłące spotykają się ponownie, by razem spróbować spełnić życzenia umierającego Martina Sileusa – zniszczyć Pax w obecnej formie i sprowadzić Ziemię na właściwe jej miejsce. W tym celu zawędrują na kolejne planety, a ostatecznie los rzuca ich do samej jaskini lwa, do Nowego Watykanu na Pacem.

W ostatnim tomie cyklu o Hyperionie i Endymionie autor zdecydowanie przyspiesza narrację. Mimo że książka objętościowo jest sporo większa, niż poprzednie części, nie ma tu zbyt wielu mielizn i miałkich wypełniaczy akcji. Irytować mogą co prawda przeintelektualizowane rozważania Raula Endymiona, jednak, jakby na to nie patrzeć, są one jednym z najbardziej charakterystycznych elementów powieści, których jest głównym bohaterem.

Zdecydowanie zmieniło się podejście autora do kwestii humoru. O ile wcześniej odnosiłem wrażenie, że Simmons nie do końca potrafi odciąć się od podniosłego i dość patetycznego tonu w jakim pisał, to w Triumfie Endymiona udowodnił, że da radę wywołać uśmiech na twarzy czytelnika. Tak więc zarówno dyskusje ze sztuczną inteligencją statku konsula, jak i rozmowy z innymi bohaterami powieści zawierają w sobie sporo dowcipu. Jest to dla mnie miłą odmianą, biorąc pod uwagę, że treść powieści jest momentami dość smutna. Tym razem autorowi udało się bardzo dobrze zbalansować te elementy.

Cieszy także to, że podobnie, jak w poprzednich tomach, autor nie pisze powieści bez przesłania. Właściwie cała treść Triumfu Endymiona to jedna wielka afirmacja różnorodności, życia, wolności i miłości, które postawione są w opozycji do standaryzacji, statyczności, przemocy i zniewolenia. I choć czasami zbyt wiele tych pochwał, zbyt płytko ugruntowanych w różnych wspominanych przez autora religiach, to bardzo pozytywnie wpływają one na odbiór historii. Zresztą, wracając do głębi przekazu, nie jest to studium teologiczne – Simmons umiejętnie wymierzył znośną dawkę filozofowania.

Kto czyta tę recenzję, zapewne miał kontakt z poprzednimi tomami dzieła. Jednak przypomnę – sposób wydania jest świetny. Twarda oprawa, imponujące rozmiary robią ogromne wrażenie. Na dodatek klimatyczne grafiki i odpowiednia, pozbawiona błędów czcionka sprawiają, że powieść w warstwie wizualnej znajduje się bardzo wysoko powyżej średniej. Niestety – nie ma róży bez kolców, bardzo niekorzystnie wpływa to na cenę.

Nie pozostaje mi nic więcej jak polecić ostatni tom monumentalnego dzieła Dana Simmonsa. Pomimo faktu, że niektóre elementy mogą drażnić, to wciąż jest to świetna powieść, którą powinien znać każdy fan science-fiction i fantastyki. Jest to ponad 900 stron przyjemnej i wciągającej lektury.


Autor: Józef „kosmacz” Strojny
Redakcja: Marcin „Sharn” Byrski

Dziękujemy wydawnictwu MAG za udostępnienie egzemplarza do recenzji.


Triumf Endymiona



Tytuł: Triumf Endymiona
Autor: Dan Simmons
Tłumaczenie: Wojciech Szypuła
Oprawa: twarda z obwolutą
Wymiary: 135 x 205 mm
ISBN: 978-83-7480-122-5 

Zobacz recenzję: Hyperion
Zobacz recenzję: Upadek Hyperiona
Zobacz recenzję: Endymion


Informacje
 
Wydawca  
 Mag
Premiera  
 Czerwiec 2009
Cena  
55.00 PLN
 

Głosów:
 
Ogólna
90%
 
Ocena końcowa: 90%
 

Skomentuj
Nie posiadasz uprawnień by dodawać komentarze.
   



Witamy na Oficjalnej Stronie Fabularyzowanej Kolekcjonerskiej Gry Karcianej Jakub Wędrowycz.




Nowości w V-Sklepie




Zalogowani
Użytkownicy: 0

Niezalogowani: 25

Statystyki
Gości w sumie: 3295574
Dziś gości: 174
Ten miesiąc: 7989
Rekord gości: 43842
Gości wczoraj: 121