Ten serwis używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz terminal może działać lepiej. Chcesz wiedzieć więcej?
Valkiria Network | V-Game | Gry komputerowe | Ogniem i Mieczem | Gry fabularne | Dzikie Pola | Neuroshima | Świat Mroku | Warhammer
Film | Star Wars | Literatura | Andrzej Pilipiuk | Jacek Komuda | Zmierzch | Komiks | Planszówki | Karcianki | Wędrowycz | Bitewniaki | II wojna światowa
Valkiria - Polub nas na Fejsie
  
Kot Simona - Sam o sobie - recenzja
 07-04-2010, 10:00
 Kapitan Hak
 3802 x przeczytano

Po raz pierwszy z Kotem Simona spotkałem się, jak pewnie większość ludzi, oglądając krótkie kreskówki w serwisie YouTube. Zrobiły na mnie jak najlepsze wrażenie, jednak sięgając po komiksową wersję jego przygód, noszącą tytuł Kot Simona - Sam o sobie miałem pewne obawy. Zastanawiałem się, czy nieruchome ilustracje będą miały tę samą siłę oddziaływania co żywa animacja.

Na szczęście, moje wątpliwości zostały rozwiane już po kilku stronach obcowania z komiksem. Przeniesienie na inne medium nie zniszczyło unikalnego, rozkosznego klimatu Kota Simona. Podobnie jak w kreskówkach, także w albumowej wersji autorem zarówno scenariusza, jak i rysownikiem jak Simon Tofield.  

Kot Simona to kot jakich wiele. Zachowuje się (przynajmniej w większości wypadków) jak porządny kot – psoci, uprzykrza życie swojemu właścicielowi (wiernemu słudze), kradnie jedzenie, poluje i niszczy obiekty – posiadacze kotów wiedzą, co mam na myśli. Wszystko to robi z wdziękiem, na jaki stać jedynie koty.

Humor w Kocie... jest prosty, ale nie prostacki. Może niezbyt wysokiej próby, ale ciepły i wprawiający w dobry nastrój. Jako że jest to komiks niemy, komizm zwykle opiera się na żartach sytuacyjnych – starciach Simona z kotem i kota z resztą świata. Żarty nie wywołują salw dzikiego śmiechu, ale sprawiają, że przez cały czas obcowania z albumem, po twarzy czytelnika błąka się lekki uśmiech.           

Grafiki Simona Tofielda są maksymalnie uproszczone, i ten styl rysowania doskonale sprawdza się w historyjkach przez niego tworzonych. Skupia on czytelnika na poincie rysunku/komiksu, nie rozpraszając zbędnymi szczegółami. Autor potrafi niewielką liczbą kresek oddać spore ładunki emocji i dynamikę akcji.           

Jedyną wadą tego komiksu jest czas lektury. Mimo że album ma niezłe gabaryty (240 stron) pochłania się go zdecydowanie zbyt szybko. Historyjki bardzo często składają się z jednego, dwóch obrazków.

Do strony edytorskiej Kota Simona nie można mieć zastrzeżeń. Komiks jest wydany na dosyć grubym papierze, w twardej oprawie, całości dopełnia obwoluta. Także cena (34.90 PLN) nie jest wygórowana.           

Albumowa wersja Kota..., to całkiem udana pozycja humorystyczna. Historyjki o niesfornym kocie raczej spodobają się czytelnikom w każdym wieku – nie są specjalnie skomplikowane, ale też nie infantylne.

Kot Simona to pierwsza komiksowa przygoda wydawnictwa W.A.B..  Mam nadzieję, że ewentualny sukces tego tytułu zaowocuje dalszymi publikacjami powieści graficznych.


Autor: Wiktor „Kapitan Hak“ Stadnicki
Redakcja: Marcin „Sharn“ Byrski
 
Dziękujemy wydawnictwu W.A.B. za udostępnienie egzemplarza do recenzji.
 

Kot Simona - Sam o sobie



Tytuł: Kot Simona - Sam o sobie
Scenariusz: Simon Tofield
Rysunki: Simon Tofield
Tytuł oryginału: Simon's Cat. In His very Own
Oprawa: twarda
Liczba stron: 240
Wymiary: 201 x 165 mm
ISBN: 978-83-7414-710-1

Informacje
 
Wydawca  
Premiera  
 Październik 2009
Cena  
34.90 PLN
 

Głosów:
 
Ogólna
75%
 
Ocena końcowa: 75%
 

Skomentuj
Nie posiadasz uprawnień by dodawać komentarze.
   



Witamy na Oficjalnej Stronie Fabularyzowanej Kolekcjonerskiej Gry Karcianej Jakub Wędrowycz.




Nowości w V-Sklepie




Zalogowani
Użytkownicy: 0

Niezalogowani: 34

Statystyki
Gości w sumie: 3378146
Dziś gości: 754
Ten miesiąc: 11613
Rekord gości: 43842
Gości wczoraj: 1518