Ten serwis używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz terminal może działać lepiej. Chcesz wiedzieć więcej?
Valkiria Network | V-Game | Gry komputerowe | Ogniem i Mieczem | Gry fabularne | Dzikie Pola | Neuroshima | Świat Mroku | Warhammer
Film | Star Wars | Literatura | Andrzej Pilipiuk | Jacek Komuda | Zmierzch | Komiks | Planszówki | Karcianki | Wędrowycz | Bitewniaki | II wojna światowa
Valkiria - Polub nas na Fejsie
  
Betelgeza - recenzja
 26-04-2010, 12:19
 Kapitan Hak
 2946 x przeczytano

Betelgeza to kontynuacja, również wydanego w ramach serii Science Fiction, komiksu Aldebaran. Występują niemalże ci sami bohaterowie, a akcja ma miejsce kilka lat później. Po raz kolejny mamy do czynienia z planami ekspansji ziemian i ponownie kolonizatorzy napotykają na swej drodze spore trudności. Jeden statek, w wyniku awarii komputera, w ogóle nie zdołał wylądować, a łączność została przerwana. Na ratunek rusza ekspedycja dowodzona przez główną bohaterkę Aldebarana, Kim Keller. Na miejscu okazuje się, że koloniści wprowadzili wojskową dyktaturę, zmuszając opozycję do życia na pustyni. Kolejną kwestią jest pytanie, czy zamieszkujące Betelgezę pandopodobne stworzenia można uznać za istoty rozumne.

Jeśli Aldebaran był po prostu przeciętnym komiksem, tak Betelgeza to po prostu tragedia. Sam pomysł na fabułę może nie jest najgorszy, ale autor beztrosko go zmarnował, umieszczając w scenariuszu mnóstwo niepotrzebnych elementów. Komiks jest po prostu nudny – fabuła, która z powodzeniem zmieściłaby się w dwóch zeszytach, została niepotrzebnie rozciągnięta do pięciu. Zamiast skupić się na ciekawym przedstawieniu historii, Leo zajmuje się problemami uczuciowo-seksualnymi bohaterów. I nie wychodzi mu to dobrze. W relacjach międzyludzkich postacie zachowują się jak przedszkolaki chore na coś nieuleczalnego. Aha, a wszyscy mężczyźni nie  myślą o niczym innym, jak tylko by się tu przespać z główną bohaterką.

Leo ponownie udowadnia, że nie umie pisać dialogów. W Aldebaranie to raziło, w Betelgezie wywołuje płacz i zgrzytanie zębów. Kwestie wypowiadane przez jego postacie brzmią przerażająco sztucznie, a żartów nie powstydziłby się Karol Strasburger. Miejscami miałem wrażenie, że czytam instrukcję obsługi odkurzacza.

Grafika również nie uległa zmianie. Kreska Leo jest w miarę prosta i niewyróżniająca się właściwie niczym na tle innych ilustratorów. Pejzaże i fantastyczne stwory narysowane są poprawnie (choć mało dynamicznie), a postacie ludzkie wyglądają jak wycięte z kilku szablonów. Przypominają lalki Barbie – posiadają zawsze czystą, gładką skórę, jeden zestaw wyrazów twarzy i ruchy godne członków Kraftwerka.           

Betelgeza jest jednym z gorszych komiksów jakie czytałem w życiu. Zdecydowanie odradzam. Niestety, Leo pracuje nad kolejną częścią cyklu (zatytułowaną Antares), więc istnieją spore szanse, że Egmont nas tym pomęczy.

 
Autor: Wiktor „Kapitan Hak” Stadnicki
Redakcja: Marcin „Sharn” Byrski
 
Dziękujemy wydawnictwu Egmont za udostępnienie egzemplarza do recenzji.
 

Betelgeza


 
Tytuł: Betelgeza
Seria: Science Fiction
Scenariusz: Leo
Rysunki: Leo
Przekład: Wojciech Birek
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 248
Wymiary: 190 x 260 mm
ISBN: 978-83-237-2597-8

Zobacz recenzję: Aldebaran

Informacje
 
Wydawca  
Premiera  
 Listopad 2009
Cena  
69.00 PLN
 

Głosów:
 
Ogólna
20%
 
Ocena końcowa: 20%
 

Skomentuj
Nie posiadasz uprawnień by dodawać komentarze.
   



Witamy na Oficjalnej Stronie Fabularyzowanej Kolekcjonerskiej Gry Karcianej Jakub Wędrowycz.




Nowości w V-Sklepie




Zalogowani
Użytkownicy: 0

Niezalogowani: 34

Statystyki
Gości w sumie: 3283014
Dziś gości: 162
Ten miesiąc: 8769
Rekord gości: 43842
Gości wczoraj: 294