Ten serwis używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz terminal może działać lepiej. Chcesz wiedzieć więcej?
Valkiria Network | V-Game | Gry komputerowe | Ogniem i Mieczem | Gry fabularne | Dzikie Pola | Neuroshima | Świat Mroku | Warhammer
Film | Star Wars | Literatura | Andrzej Pilipiuk | Jacek Komuda | Zmierzch | Komiks | Planszówki | Karcianki | Wędrowycz | Bitewniaki | II wojna światowa
Valkiria - Polub nas na Fejsie
  
Żywe trupy #9: Tu pozostaniemy - recenzja
 26-04-2010, 12:25
 Kaiou
 2942 x przeczytano

Koniec świata nastąpił. Martwi powstali a ich głód na mięso żywych jest naprawdę wielki. Nie spoczną, póki go nie zaspokoją i nie zniszczą wszelkiego życia. Każdy ugryziony człowiek zamienia się w podobne im zombie. Tak samo każdy, kto umrze, nie zazna spokoju i powstanie dołączając do straszliwych hord. Na świecie wszędzie można spotkać straszne potwory, jednak spotkanie żywego człowieka jest nie lada wyczynem.

W takich realiach żyje Rick ze swoimi kompanami. Były policjant scalił i przez dłuższy czas dowodził grupą zagubionych osób, które starały się zachować życie w tych trudnych warunkach. Ostatnie zdarzenia sprawiły jednak, że Rick był zmuszony do samotnej ucieczki ze swoim synem Carlem. Teraz zdani na własne siły muszą stawić czoło całemu światu. Będzie im o tyle trudniej, że Carl to mały chłopiec, natomiast jednoręki Rick na skutek ran szybko traci siły i zdrowie. Niestety świat, w którym żyją nie wybacza żadnych błędów.

Kolejny, dziewiąty już tom komiksu Żywe trupy będzie chwilą wytchnienia po poprzednich, niezwykle ekscytujących i dramatycznych częściach. Mimo szybkiej akcji i wciągającego scenariusza czytelnik ma wrażenie, że nastąpiła chwila ciszy, w której może odetchnąć, mając jednocześnie świadomość, że taki stan nie może trwać długo. Robert Kirkman - scenarzysta - już od początku serii sprawia, że trudno śledzić losy bohaterów bez zbytniego zaangażowania emocjonalnego. Komiks, którego ogólny schemat scenariusza jest pozornie tak dobrze znany z wielu filmów czy książek o zombie, proponuje czytelnikowi kilka rozwiązań, sprawiających, iż komiks ten można śmiało zaliczyć do ścisłej czołówki tworów o tej tematyce.

Pierwszą zaletą jest jej długość. Zwykle filmy i książki skupiają się tylko na krótkim epizodzie - bohaterowie stykają się z nieumarłymi, uciekają przed nimi, walczą, wymyślają sposób na ich pokonanie bądź znajdują ratunek i fabuła się kończy. W przypadku Żywych trupów mamy do czynienia z treścią, która nie zakłada tak prostego rozwiązania. Kirkman umieszcza swoich bohaterów w świecie, który nie daje im nadziei na ratunek. Możemy śledzić ich losy od niemal roku czasu trwania akcji. Sprawia to, że na problem zombie można spojrzeć z nieco innej perspektywy.

Zakłada ona ujęcie psychologiczne - nie jest to krótka historyjka skupiająca się na akcji. Mimo wielości wątków, szybkich zmian i nieoczekiwanych zwrotów, główny nacisk położony zostaje na psychikę bohaterów. Możemy obserwować zmiany zachodzące w ich charakterach, możemy też zobaczyć jak zmienia się ich postrzeganie świata. Trzeba oddać Kirkmanowi, że dzięki temu zabiegowi - szczególnie że osobowości bohaterów uczynił niezwykle prawdopodobnymi i przekonującymi - osiągnął wspaniały efekt. Mimo pozornej prostoty formy pokazuje, iż jest utalentowanym twórcą, mogącym kierować emocjami czytelnika.

Z każdym kolejnym tomem czytelnik przyzwyczaja się do bohaterów. Ciężko powiedzieć, że czuje do nich sympatię, gdyż przedstawieni są jako realne osoby żyjące w zniszczonym świecie - wychodzą z cienia wszystkie ich cechy, które w normalnym, spokojnym świecie nigdy nie ujrzałyby światła dziennego. Możemy doświadczyć ich fobii, strachów oraz zobaczyć jak może na człowieka wpłynąć nieustający stres. Z jednej strony uniemożliwia to poczucie pełnej sympatii do bohaterów, jednak sprawia, że stają się oni pełniejsi i prawdziwsi, a co za tym idzie można szybko wczuć się w ich rolę lub zacząć z nimi sympatyzować.

Co więcej - ukazując tak ludzkie osobowości, autor stawia w opozycji ludzi żywych i martwych - oba te stronnictwa są śmiertelnie groźne, jednak Kirkman zadaje pytanie "kto jest gorszy?". Czy bezmyślne zombie, które chcą zaspokoić swój głód, czy żywi ludzie gotowi poświęcić resztki swojego człowieczeństwa dla uzyskania choć odrobiny dóbr materialnych lub przyjemności? Odpowiedź na to pytanie zostawia czytelnikowi, a ten z kolei może dojść do bardzo ciekawych wniosków.

Rysownicy odpowiedzialni za stronę graficzną również sprawują się na medal. Rysunki są oszczędne, lecz jednocześnie sugestywne. W prosty, wyrazisty sposób ukazują świat, który też taki jest. Mimo początkowych wątpliwości, szybko można dojść do wniosku, że wybranie przez autorów stylistyki czarno-białej jest bardzo dobrą decyzją. Pozwala ona na skupienie całej uwagi na ekspresji scenariusza, nie zaś na fajerwerkach graficznych.

Sam nie jestem wielkim fanem tego typu historii. Będąc święcie przekonanym, że z opowieści o zombie nie można wyciągnąć wiele więcej zalet jak choćby w przypadku filmów typu 28 dni później, miałem wielki opór żeby zacząć czytać tę serię. Mój szok był wielki, kiedy z każdym kolejnym tomem coraz bardziej fascynowała mnie przedstawiona historia, a bohaterowie hipnotyzowali swoimi charakterami. Każdy kolejny album wciągał coraz bardziej, a moje uczucia były coraz bliżej postaci. Dlatego z każdym przykrym zdarzeniem, z każdą kolejną śmiercią czułem, że wsiąkam w świat Żywych trupów. Proces trwał z tomu na tom - niezależnie, czy dana część była spokojna, czy tak jak choćby niezwykle ekspresyjny 8 tom, który na wiele godzin zepsuł mi humor. I bynajmniej pogorszenie się samopoczucia nie odczytuję jako wady, lecz jako zaletę. Dawno nie czytałem komiksu, który w taki sposób mógłby mną poruszyć. Dlatego też dzieło Roberta Kirkmana śmiało mogę postawić na półeczce z innymi świetnymi komiksami.

I cóż jeszcze mogę dodać? Już chyba nic...


Autor: Paweł „Kaiou” Olejniczak
Redakcja: Marcin „Sharn” Byrski
 
Dziękujemy wydawnictwu Taurus Media za udostępnienie egzemplarza do recenzji.


Żywe trupy #9: Tu pozostaniemy



 
Tytuł: Żywe trupy #9: Tu pozostaniemy
Scenariusz: Robert Kirkman
Rysunki: Charlie Adlard
Wymiary: 170 x 260 mm
Liczba stron: 136
Oprawa: miękka
ISBN: 978-83-60298-47-3

Informacje
 
Wydawca  
Premiera  
 Luty 2010
Cena  
40.00 PLN
 

Głosów:
 
Ogólna
90%
 
Ocena końcowa: 90%
 

Skomentuj
Nie posiadasz uprawnień by dodawać komentarze.
   



Witamy na Oficjalnej Stronie Fabularyzowanej Kolekcjonerskiej Gry Karcianej Jakub Wędrowycz.




Nowości w V-Sklepie




Zalogowani
Użytkownicy: 0

Niezalogowani: 27

Statystyki
Gości w sumie: 3284634
Dziś gości: 206
Ten miesiąc: 10389
Rekord gości: 43842
Gości wczoraj: 470