Ten serwis używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz terminal może działać lepiej. Chcesz wiedzieć więcej?
Valkiria Network | V-Game | Gry komputerowe | Ogniem i Mieczem | Gry fabularne | Dzikie Pola | Neuroshima | Świat Mroku | Warhammer
Film | Star Wars | Literatura | Andrzej Pilipiuk | Jacek Komuda | Zmierzch | Komiks | Planszówki | Karcianki | Wędrowycz | Bitewniaki | II wojna światowa
GOG.com
Valkiria - Polub nas na Fejsie
  
Witaj, Rekrucie! Witamy serdecznie na naszym forum. Musisz się zarejestrować, by móc korzystać z forum. Jeżeli jesteś już zarejestrowany biegnij się zameldować!
Pseudonim Zapisz login
Hasło
   
Początek Wstecz 3 4 5 6 7 8 Dalej Koniec
Norweski Dziennik
Autor Post
30.12.2012 16:24

Użytkownik jest offline Sarmata99
Szeregowy
Służba Zasadnicza

Liczba postów: 198
Pasożyt społeczny
No ja mam 13 lat, przecytałem sporo ksiązek pana Andrzeja, ale do Dziennika mnie nie ciągnęło. Kiedy jednak zacząłem go czytac bardzo mi się spodobał. Nie przeczytałem jeszcze wszsystkich części, ale jest to świetna książka.


__________________________________________________
Dalej bracia do bułata, wszak nam dzisiaj tylko żyć, pokażemy, że Sarmata umie jeszcze wolnym być!
06.01.2013 01:16

Użytkownik jest offline menia
Szeregowy
Służba Zasadnicza

Liczba postów: 1

Da się gdzieś dostać
Andrzej Pilipiuk Norweski dziennik. Północne wiatry, tom 3, wyd.2 ?
BARDZO poszukuję


__________________________________________________
19.09.2013 12:12

Użytkownik jest offline Peri
Szeregowy
Służba Zasadnicza

Liczba postów: 1

tom 3
również poszukuję. w żadnej księgarni tego nie ma

nawet w sklepach internetowych brak. co jest?!


__________________________________________________
28.09.2013 21:36

Użytkownik jest offline Andrzej Pilipiuk
Szeregowy
Służba Zasadnicza

Liczba postów: 615
Łowca wampirów
Nakład jest wyczerpany niestety - chwilowo nic nie słychać o dodrukach.

Czwarta część jest w mglistych planach - ale trudno mi powiedzieć czy siądę do tego w 2014-tym.


__________________________________________________
28.09.2013 21:36

Użytkownik jest offline Andrzej Pilipiuk
Szeregowy
Służba Zasadnicza

Liczba postów: 615
Łowca wampirów
Nakład jest wyczerpany niestety - chwilowo nic nie słychać o dodrukach.

Czwarta część jest w mglistych planach - ale trudno mi powiedzieć czy siądę do tego w 2014-tym.


__________________________________________________
08.05.2014 06:45

Użytkownik jest offline bogdan3535
Szeregowy
Służba Zasadnicza

Liczba postów: 14
Bezrobotny
Dwie wersje ?
Pytanie mam - zacząłem czytać w/w książkę, a że ja czytam dziwnie tzn. czytam książkę równocześnie dwa razy w formie ebooka w dwóch formatach trafiłem na dwie różniące się od siebie wersje - o co tu chodzi - żądam wyjaśnień...


__________________________________________________
08.05.2014 08:57

Użytkownik jest offline ARTUT
Admirał
Dowództwo


Liczba postów: 4426
Egzorcysta amator
A jak bardzo się różnią? To jakieś drobne różnice, czy książki są zupełnie inne?


__________________________________________________
Artur "ARTUT" Machlowski | Redaktor Naczelny | Valkiria Network | www.valkiria.net

Jak już tu ktoś kiedyś wspomniał, wszyscy powiedzą co sądzą, pokłócą się, poobrażają, poprzepraszają a ARTUT i tak zrobi swoje...

08.05.2014 10:37

Użytkownik jest offline bogdan3535
Szeregowy
Służba Zasadnicza

Liczba postów: 14
Bezrobotny
Norweski dziennik
Są różnice w przygodach bohatera, ale widzę że nie macie pojęcia o tym...


__________________________________________________
08.05.2014 10:39

Użytkownik jest offline bogdan3535
Szeregowy
Służba Zasadnicza

Liczba postów: 14
Bezrobotny
Norweski dziennik
Mogę Wam przesłać obie wersje...


__________________________________________________
08.05.2014 12:57

Użytkownik jest offline bogdan3535
Szeregowy
Służba Zasadnicza

Liczba postów: 14
Bezrobotny
Norweski...
chociażby początek - Pewien odsetek osób, zdarzeń i faktów jest autentyczny.
wersja druga - Pewne postacie i zdarzenia są autentyczne.


__________________________________________________
08.05.2014 13:08

Użytkownik jest offline bogdan3535
Szeregowy
Służba Zasadnicza

Liczba postów: 14
Bezrobotny
Norweski...
Cała ucieczka z kraju na początku książki wygląda inaczej w dwóch wersjach które posiadam.
Wersja 1 - Ręce pokryły mi się kroplami potu. Czerwcowe słońce stało wysoko. Powietrze było ciepłe, zupełnie jak zupa. Papier świadectwa szkolnego pod wpływem wilgoci pomarszczył mi się w miejscu gdzie trzymałem. Wiatr gonił po niebie białe chmury. Miałem ochotę rzucić się na ziemię i leżąc na wznak obserwować ich gonitwę. Pozbyć się za ciasnych tenisówek, pobiec na bosaka po miękkiej jedwabistej trawie. Chciałem poczuć się wolny. Ukończyłem siódmą klasę podstawówki. Właśnie zaczęły się wakacje. Krzywy chodnik, ułożony z popękanych płyt. Skrzypnięcie zardzewiałej furtki. Dom dziecka wyrósł przede mną. Drzwi także zaskrzypiały. Trzeba by naoliwić. Korytarzem przechodził chłopak ze starszej grupy.
-Kociooki, dyr cię woła - rzucił od niechcenia. Idiotyczne przezwisko, nigdy nie doszedłem czy stworzyli je od mojego kretyńskiego nazwiska, czy może od kształtu moich źrenic.
Mus to mus. Poszedłem. Po drodze spotkałem jeszcze ze trzy osoby. Wszystkie powtarzały mi to samo. Dotarłem do drzwi i zapukałem. papierosów i machinalnie mnie poczęstował. Dopiero po chwili spostrzegł niezręczność sytuacji. Poczerwieniał i wsadził ją z powrotem do kieszeni.
-Uczyłeś się języka od nowa. Cios w głowę wywołał rozległe uszkodzenia mózgu. Swoją drogą to dawali ci pięć procent szans na przeżycie i to tylko jako roślina... Ale to inny problem. Przed dwoma laty zjawił się u mnie facet. Wręczył mi kopertę. Opłacił ci kurs angielskiego i norweskiego.
-Nigdy mi pan nie powiedział jak ten człowiek się nazywał...
Dyrektor skinął głową.
-Mówi ci coś nazwisko Derek Tomatow?
Pokręciłem przecząco głową.
-No widzisz, nic nie straciłeś. W dziedzinie języków obcych poczyniłeś zdumiewające postępy. Derek był zadowolony.
-Dowiadywał się o mnie?
-Taaa. Dzwonił raz na pół roku. A dwa razy przysłał po tysiąc jogurtów czekoladowych szwedzkiej, nie, duńskiej produkcji. Pamiętasz, jedliście je wszyscy.
-Przysłał jeszcze magnetowid, ale zabrali ci z ministerstwa, cholerni złodzieje. W dodatku niezbyt umiałem wyjaśnić, skąd się wziął. At, nieważne. Miesiąc temu wpadł znowu. Tym razem to dopiero będą problemy.
-Problemy? - zdziwiłem się.
Parsknął rozdrażniony.
-Muszę upozorować twoją ucieczkę. Nie gap się tak. Moi konfidencji donieśli mi już dawno że tylko udajesz przygłupa a w wolnych chwilach czytasz podręczniki uniwersyteckie.
Wytrząsnął ze złością z koperty jej zawartość. Paszport. Norweski paszport. I jakaś podłużna książeczka. -Za cztery godziny masz samolot.
-Samolot?
-Do Oslo. Lufthansa. Dadzą ci za darmo soczek i sałatkę z krewetek...
-I wypuszczą mnie? Przecież nie mam paszportu, na wizę czeka się miesiącami zaproszenia, dewizy...
Uśmiechnął się z przymusem. Otworzył paszport i pchnął go w moją stronę. Popatrzyłem. Ze zdjęcia gapiła się na mnie moja twarz.
-Marcus Oseberg.
-To teraz ty. Na Okęciu mówisz
-Wejść - rozległo się ze środka.
Wszedłem jak automat. Dyrektor siedział za biurkiem. Na mój widok uśmiechnął się z przymusem.
-Siadaj - wskazał mi krzesło.
Usiadłem. Moje świadectwo położyłem na biurku Rzucił na nie przelotnie okiem.
-Paweł Koćko - przeczytał. - Słabo poszło - przeleciał wzrokiem wypisane po drugiej stronie oceny. - Ale to już nie ma znaczenia. Z szuflady wyjął kopertę. Bawił się nią przez chwilę.
-Co sobie przypomniałeś? - zapytał.
-Nic nowego. Padający deszcz, pokój z lamperiami pomalowanymi olejną farbą. Szpital.
-Nic wcześniej?
-Nic.
Bawił się w milczeniu kopertą. Wreszcie wyjął z niej fotografię. Rzucił na stół. Podniosłem ją do oczu. Człowiek na zdjęciu był do mnie trochę podobny.
-Kto to jest? - zapytałem.
Westchnął.
-Może oni ci powiedzą - powiedział wreszcie. - Minęły cztery lata odkąd cię znaleziono niedaleko radzieckiej granicy z rozbitą głową...
-Czy on?Jego zastrzelili a ty oberwałeś w głowę kolbą karabinu. Tak przynajmniej sądzę. Oczywiście ani nasze służby pilnujące granicy ani radzieckie z pewnością nie chciałyby cię zabić. Sadzę, że ten człowiek zaplątał się w przemyt, albo jakieś szpiegowskie historie.
Gadaj zdrów.
-W każdym razie oberwałeś zdrowo.
Oberwałem. To fakt. Miałem lekkie zaklęśnięcie nad lewym uchem. I nie miałem przeszłości.
-W wyniku ciosu nastąpiła całkowita amnezja. Przytomność odzyskałeś po trzech miesiącach. Dali ci pierwsze imię i nazwisko jakie przyszło im do głowy. Nawiasem mówiąc wybrali kompletnie idiotycznie. Potem trafiłeś do nas.
Westchnął. Wyjął z kieszeni paczkę

Wersja 2 - Dłonie pokryły mi się kroplami potu. Czerwcowe słońce stało wysoko. Powietrze było ciepłe, zupełnie jak zupa. Papier świadectwa pomarszczył się w miejscu, gdzie trzymałem, więc położyłem je na ławce obok mnie. Wiatr gonił po niebie białe chmury. Miałem ochotę rzucić się na ziemię i, leżąc na wznak, obserwować ich wędrówkę. Pozbyć się za ciasnych tenisówek, pobiec na bosaka po miękkiej, jedwabistej trawie. Chciałem poczuć się wolny. Ukończyłem pierwszą klasę liceum. Właśnie zaczęły się wakacje. To znaczy, jeszcze się nie zaczęły. Jeszcze co najmniej osiem nazwisk na liście.
Atak senności, potwornej, nieodpartej... Nie byłem w stanie nic poradzić na to, że powieki kleiły się, a w głowie szumiało. Pszczółka popatrzyła na mnie ostro. Widziała, co się ze mną dzieje... Pukanie do drzwi pomogło mi wrócić do świadomości. Pedagog.
Pani Ewo, zabieram Pawła Koćka – rzekł przejętym głosem.
Kretyńskie nazwisko, nikt nie potrafił go sensownie odmienić. Ja, nawiasem mówiąc, też nie...
– Dokąd? – wycedziła.
Inni nauczyciele też nie mieli z nią lekkiego życia. Ale ich nie mogła gnębić w takim stopniu jak nas.
– Do dyrektora. Przyjechał też ten z jego domu dziecka i jeszcze jacyś dwaj oficjele.
– No rusz się, na co czekasz? – warknęła do mnie i dla podkreślenia, jak mało ją obchodzę, odczytała kolejne nazwisko z listy.
Poszedłem w ślad za pedagogiem. W gabinecie dyrektora faktycznie był już kierownik mojego domu dziecka, ale najbardziej zdumieli mnie dwaj postali goście. Rosjanie, w mundurach, sądząc po epoletach – oficerowie.
– Oto on – powiedział dyrektor po rosyjsku.
Stanąłem w drzwiach jak kołek.
– Jak do was trafił? – Niższy oficer zwrócił się do kierownika.
– Znaleźli go w pasie przygranicznym nasi wopiści – wyjaśnił. – Miał rozbitą głowę: pęknięcie czaszki i uszkodzenie mózgu... Zresztą, nawiasem mówiąc, od tamtej pory cierpi na amnezję pourazową. Ale gdy odzyskał przytomność, mówił po polsku. To było cztery lata temu. Teraz ma szesnaście.
Odwrócili się w moją stronę. Dyrektor patrzył obojętnie, z lekkim zaciekawieniem. Kierownik za to przeszył mnie wzrokiem bardzo wygłodzonego bazyliszka. Spojrzenia Rosjan były nieco ponure, ale nie widać było w nich zainteresowania.
– Nic nie pamiętasz. – Ten wyższy, w okularach, zwrócił się wprost do mnie.
Mówił po polsku. W zasadzie nie było to nawet pytanie. Stwierdzał fakt i chciał tylko mojego potwierdzenia.
Pokręciłem przecząco głową.
– Nic – odpowiedziałem zgodnie z prawdą.
Serce biło mi szybko. Czy ci dwaj znali tajemnicę mojego pochodzenia? Często przed snem usiłowałem przypomnieć sobie życie przed wypadkiem. Dziura w pamięci dokuczała mi jak ucięcie ręki... To żadna przyjemność budzić się każdego ranka z ponurą świadomością, że przeszłość i prawdziwa tożsamość rozsypały się w proch razem z częścią głowy. Czasem, rzadko, miewałem drobne przebłyski, przypominałem sobie fragmenty jakichś scen. Ale nie umiałem poskładać ich w logiczną całość. Ci dwaj... Przybyli ze Związku Radzieckiego. Czyżby po mnie?
Na twarzy oficera odmalowało się jakby wahanie. Podszedł bliżej i uważnie obejrzał moje wrzecionowate źrenice.
– Nie mam wątpliwości – powiedział wreszcie. – To on.
Wyjął fotografię przedstawiającą, na oko sądząc, dziesięcio-, jedenastolatka. Był uderzająco podobny do mnie, tyle że młodszy. Pokazał ją kierownikowi i dyrektorowi. Na koniec trafiła w moje ręce.
Stałem koło betonowej ściany bloku mieszkalnego z wielkiej płyty. Odwróciłem zdjęcie. Po drugiej stronie naniesiono cyrylicą napis: Donieck 1979.
– Gratulujemy – uśmiechnął się z przekąsem kierownik. – I co, zabieracie go sobie?
– Oczywiście, czeka na niego rodzina. Nie wiemy, jak trafił na waszą stronę granicy, pewnie wyszedł z domu i zabłądził... Ale to dobrze, że się znalazł.
– Idziemy – zwrócił się do mnie.
– Już? – zdumiałem się.
– A na co mamy jeszcze czekać? – Wzruszył ramionami. – Świadectwo weź ze sobą, nostryfikujemy ci je w Doniecku.
Donieck. Ta nazwa wzbudziła w moim umyśle jakieś echa. I jednocześnie się zaniepokoiłem. Wywołałem z pamięci mapę południowej części ZSRR. Zagłębie węglowe, około miliona mieszkańców... Jeśli mieszkałem w tym mieście, to jakim cudem wyszedłem z domu, zabłądziłem i znalazłem się z rozbitą głową tysiąc kilometrów dalej? I jak niby miałbym przekroczyć przypadkowo granicę – sześć rzędów zasieków drutu kolczastego, zaminowanego, pod napięciem, pilnowanego z obu stron przez patrole z psami? No i wreszcie, kto i po co rozbił mi głowę? Coś tu strasznie śmierdziało.
Pożegnałem się z dyrektorem i kierownikiem. Jeden oficer ruszył przodem, drugi szedł za mną, jak gdyby bali się, że ucieknę. Poczułem chłód w żołądku. Wyszliśmy przed budynek. Część uczniów jeszcze nie poszła ...

i tak dalej, tekst zasadniczo różni się w wieli fragmentach...

czyżby istniała wersja alternatywna ?


__________________________________________________
08.05.2014 20:47

Użytkownik jest offline Andrzej Pilipiuk
Szeregowy
Służba Zasadnicza

Liczba postów: 615
Łowca wampirów
to bardzo proste - jedną wersję masz kradzioną - piracką.


__________________________________________________
08.05.2014 20:47

Użytkownik jest offline Andrzej Pilipiuk
Szeregowy
Służba Zasadnicza

Liczba postów: 615
Łowca wampirów
to bardzo proste - jedną wersję masz kradzioną - piracką.


__________________________________________________
09.05.2014 01:38

Użytkownik jest offline bogdan3535
Szeregowy
Służba Zasadnicza

Liczba postów: 14
Bezrobotny
Norweski dziennik
Nie jest to takie proste bo obie są kradzione, pirackie.
Ale dlaczego tak zasadniczo się między sobą różnią ?
To przecież nie piraci ( szelmy, psubraty ) napisały.
Jeśli jedna jest autorstwa Andrzeja P. któż śmiał napisać drugą ?


__________________________________________________
09.05.2014 01:48

Użytkownik jest offline bogdan3535
Szeregowy
Służba Zasadnicza

Liczba postów: 14
Bezrobotny
Norweski...
Nie rozumiesz człowieku problemu... Nie chodzi o to czy kupiłem czy ukradłem, tylko o to że np. w jednej z wersji książki bohatera porywają rosyjscy oficerowie, w drugiej natomiast na lotnisko odwozi go dyrektor szkoły. I takich różnic jest mnóstwo a jestem dopiero przy 1/4 pierwszego tomu...


__________________________________________________
Skocz do:
Początek Wstecz 3 4 5 6 7 8 Dalej Koniec