Valkiria Network

Terminal Główny Militarnej Sieci Valkiria to miejsce gdzie znajdziesz najnowsze informacje ze świata ogólnie rozumianej rozrywki, fantastyki i gier wideo. Poznaj nową... Lepszą Rzeczywistość! Chcesz wiedzieć więcej?

Slaider 01

Federacja V-Sieci

Valkiria Network skupia wiele stron tematycznych o różnorodnej tematyce, w tym: grach wideo, technologii, historii, literaturze i fantastyce. Chcesz wiedzieć więcej?

Slider 02

Dołącz do V-Sieci

Zarejestruj się w Valkiria Network! Przeglądaj i komentuj publikacje, dołącz do V-Game, zostań współpracownikiem lub redaktorem MSV. Chcesz wiedzieć więcej?

Slider 03

Zagraj w V-Game

Każdy użytkownik MSV w swoim profilu znajdzie zaimplementowaną grę przeglądarkową w klimacie V-Sieci. Załóż mundur i ruszaj na misję. Chcesz wiedzieć więcej?

Slider 04

Holy Potatoes!

Nasze bohaterki to ziemniaki, a cała galaktyka to jeden wielki warzywny targ. Dobry humor, kosmos, walka, dobra fabuła, to właśnie Holy Potatoes! We're in Space?!

Slider 05

Torment: Tides of Numenera

Mógłbym pisać długo o Torment, szczegółowo opisując jego fenomenalnie rozbudowany świat, przyrodę, postaci, czy fabułę, ale po co, skoro Wy sami możecie tego doświadczyć.

Slider 06

Legendarne Auta PRL

Zobacz zapowiedź nowej serii kolekcjonerskiej "Auta PRL" z klocków COBI. Wyjątkowe modele w skali 1:35 to idealny prezent dla każdego fana motoryzacji!

Slider 07

Necropolis: Brutal Edition

Ta gra to totalny, bezgraniczny i nieprzebrany skarbiec FE-NO-ME-NAL-NEJ zabawy, który otwiera się tak naprawdę dopiero w grze wieloosobowej.

Slider 08
Gone - recenzja
31-08-2009, 11:37 | 4815 x przeczytano | ARTUT

Od dłuższego czasu mam wrażenie, że wszystko co pisarze mogli napisać, zostało już... napisane. Schematy, bohaterowie a czasem i całe fabuły były już wielokrotnie powielane i maglowane nieraz do granic możliwości. Po co zresztą próbować wymyślić coś oryginalnego (co wszakże jest okrutnie trudne, w końcu wszystko już zostało... napisane) skoro można machnąć kopię czegoś popularnego, co zagwarantuje sukces na rynku i szeroką rzekę szeleszczących banknotów. Michael Grant myślał chyba podobnie skoro jego powieść Gone - Zniknęli jest porównywalna do Władcy much (nie, nie TYCH Włatców móch), serialu Lost czy Heroes. Po prawdzie, autor po prostu połączył ze sobą kluczowe elementy tych trzech tytułów i wyczarował książkę, dla której rekomendację machnął sam Stephen King. Mając na okładce takie nazwisko książeczka z pewnością świetnie się sprzeda. Inna sprawa, że powieść jest całkiem zgrabnie napisana i czyta się ją nieźle. Nic dziwnego, że Jaguar zdecydował się na jej wydanie w Polsce. Sądzę, że sukces rynkowy mają murowany.

Grant snuje przed czytelnikiem wizję małego amerykańskiego miasteczka, w którym nagle dochodzi do przedziwnego zdarzenia. W pewnym momencie znikają absolutnie wszyscy mieszkańcy, którzy ukończyli 15 lat. W tym samym momencie dematerializują się rodzice, krewni, nauczyciele, policjanci, listonosze a nawet sprzedawcy guzików. O tych ostatnich autor nie wspomina dosłownie, ale drogą dedukcji bystry czytelnik może się tego domyślić. Aby było bardziej przerażająco, okolica miasteczka zostaje otoczona nieprzenikalną barierą, która sprawnie odcina żyjących w niej młodzieńców. Oczywiście spora część dzieciaków wpada w płacz z tęsknoty za mamusią. Inne są tymczasem szczęśliwe, bo nagle stają się całkowicie wolne. Oprócz wapniaków znikają także nakazy, zakazy i wszelkie „dorosłe” normy. Atmosferę „róbta co chceta” podsyca fakt, że w kontaktach wciąż płynie prąd, w kranach jest woda, sklepy uginają się od darmowej wyżerki, a w garażach jest pod dostatkiem fajnych fur. Jak to w takich sytuacjach bywa, niektóre nastolatki postanawiają być rozsądne i odpowiedzialne. Otaczają opieką wszystkie szkraby i niemowlęta. Tymczasem niektórzy postanawiają zabawić się w potężnych władców tego małego świata. Nic dziwnego zatem, że prędzej czy później rozpocznie się konflikt o to, kto będzie rządził.

Sam pomysł żywcem przypomina wyspę z Władcy much. Ale żeby nie było mało, u niektórych dzieciaków powoli zaczynają ujawniać się przedziwne moce (serial Heroes). Na dokładkę tajemnicza i psychodeliczna atmosfera przywodzi na myśl serial Lost.

Tak jak wspominałem na początku recenzji, książkę czyta się nieźle. Osobiście jednak uważam, że autor niepotrzebnie ubarwił całość nadprzyrodzonymi cudami. Jak dla mnie za dużo tej całej magii i dziwactw. Powieść jednak oprócz zwykłej rozrywki skłania jednak czytelnika do odrobiny refleksji nad zachowaniem dzieciaków. Pozwala zastanowić się nad niektórymi sytuacjami i wyciągnąć określone wnioski. Jakie? Sądzę, że każdy kto książkę przeczyta dojdzie do nich bez konieczności podpierania się sugestiami recenzenta.

Ostatecznie uważam Gone za pozycję ogólnie udaną. Nie jest to, moim zdaniem, nic wyjątkowego, choć wieszczę jej spory sukces na rynku. Osobiście sądzę, że zakończenie mogło być trochę lepsze. Nie zmienia to faktu, że Grant przygotował sobie grunt, na ewentualną „kontynuację bestsellerowej powieści”, by móc odcinać kupony od swego sukcesu.

 
Autor: Artur „ARTUT” Machlowski
Redakcja: Marcin „Sharn” Byrski
 
Dziękujemy wydawnictwu Jaguar za udostępnienie egzemplarza do recenzji.
 

GONE: Zniknęli



Tytuł: GONE: Zniknęli
Autor: Michael Grant
Tytuł oryginału: GONE
Tłumaczenie: Jacek Drewnowski
Oprawa: miękka
ISBN: 978-83-60010-96-9

Informacje dodatkowe:
 
Wydawca  
Premiera  
 23.09.2009
 

Ocena:
 
Ogólna
70%
 
Ocena końcowa: 70%
 

 
Skomentuj:
Nie posiadasz uprawnień by dodawać komentarze.
   $$5#3... transmisja przerwana...