Valkiria Network

Terminal Główny Militarnej Sieci Valkiria to miejsce gdzie znajdziesz najnowsze informacje ze świata ogólnie rozumianej rozrywki, fantastyki i gier wideo. Poznaj nową... Lepszą Rzeczywistość! Chcesz wiedzieć więcej?

Slaider 01

Federacja V-Sieci

Valkiria Network skupia wiele stron tematycznych o różnorodnej tematyce, w tym: grach wideo, technologii, historii, literaturze i fantastyce. Chcesz wiedzieć więcej?

Slider 02

Dołącz do V-Sieci

Zarejestruj się w Valkiria Network! Przeglądaj i komentuj publikacje, dołącz do V-Game, zostań współpracownikiem lub redaktorem MSV. Chcesz wiedzieć więcej?

Slider 03

Zagraj w V-Game

Każdy użytkownik MSV w swoim profilu znajdzie zaimplementowaną grę przeglądarkową w klimacie V-Sieci. Załóż mundur i ruszaj na misję. Chcesz wiedzieć więcej?

Slider 04

Holy Potatoes!

Nasze bohaterki to ziemniaki, a cała galaktyka to jeden wielki warzywny targ. Dobry humor, kosmos, walka, dobra fabuła, to właśnie Holy Potatoes! We're in Space?!

Slider 05

Torment: Tides of Numenera

Mógłbym pisać długo o Torment, szczegółowo opisując jego fenomenalnie rozbudowany świat, przyrodę, postaci, czy fabułę, ale po co, skoro Wy sami możecie tego doświadczyć.

Slider 06

Heroes & Generals

Jeśli tak jak ja lubisz klimat II wojny światowej to koniecznie zainstaluj tę grę! Jestem pewien, że się na niej absolutnie nie zawiedziesz.

Slider 07

Necropolis: Brutal Edition

Ta gra to totalny, bezgraniczny i nieprzebrany skarbiec FE-NO-ME-NAL-NEJ zabawy, który otwiera się tak naprawdę dopiero w grze wieloosobowej.

Slider 08
Samozwaniec: Moskiewska Ladacznica - recenzja książki
22-09-2017, 10:59 | 399 x przeczytano | ARTUT
Warto też dodać, że pomimo, iż Moskiewska Ladacznica należy do cyklu Samozwaniec, to książka zgodnie z zamysłem autora napisana jest tak, że śmiało można rozpocząć od niej lekturę, nie czytając poprzednich części.

Jacka Komudę znam już od wielu, wielu lat. Nie ukrywam tego, że uwielbiam jego książki. Jego szalenie barwne opisy, zgodność historyczna a przede wszystkim lekkie pióro są zdecydowanie największą zaletą. Wiele jego powieści i zbiorów opowiadań czytałem po kilka razy. Po prostu lubię do nich wracać.

Jego najnowszy cykl (żeby nie powiedzieć saga), czyli Samozwaniec, opowiada o XVII wiecznych wyprawach Rzeczpospolitej na Moskwę i awanturze o carski tron.
 


22 września 2017 miała miejsce premiera najnowszej części cyklu pt. Moskiewska Ladacznica.

Muszę przyznać, że tym razem autor przeszedł samego siebie. Ten tom połyka się niczym pijanica, któremu podano kufel zimnego, wareckiego piwa. Wartka akcja, malownicze opisy moskiewskiej ziemi, świetne dialogi czy szkice batalistyczne są po prostu fenomenalne! Jacek wie dobrze, o czym pisze i nawet mało uważny czytelnik jest w stanie to zauważyć. Komuda fechtuje szablą, jeździ konno, biesiaduje po sarmacku w żupanie przepasanym tkanym pasem i z orężem przy boku. To da się odczuć na kartach jego powieści.

W Moskiewskiej Ladacznicy znajdziemy kilka równoległych wątków opisujących zarówno kluczowe postaci całego dramatu, jak i te mniej ważne, ale budujące za to ciekawą historię. Nie chcę zdradzać szczegółów, bo osobiście uważam, że za publikowanie spoilerów powinni wieszać, ale przyznaję, że fragmenty poświęcone Aleksandrowi Lisowskiemu i jego lisowczykom szczególnie przypadły mi do gustu. To postać bardzo wyjątkowa i nieszczególnie można ją nazwać pozytywną, ale na pewno za to jest szalenie ciekawa.

Komuda z pewnością musiał spędzić wiele godzin, badając źródła historyczne i włożyć w to wiele, wiele pracy. Warto było jednak to zrobić, bo pochłaniając kolejne strony, czytelnik ma głębokie poczucie, że nie jest oszukiwany, ani że nic nie jest tu udawane.

Sam przyznaję, że kolejne strony mocno działały na moją wyobraźnię i autentycznie widziałem te wszystkie sceny, które malował przede mną autor. I tu kolejny głęboki ukłon dla Komudy, bo niewielu pisarzom się to udaje.


Moskiewska Ladacznica może być określana przez niektórych powieścią antyrosyjską czy antymoskiewską. Rzeczywiście na jej kartach niejednokrotnie autor prezentuje mieszkańców jako kreatury dość nikczemne, zdradzieckie i bezwolne. Mając na uwadze jednak to, że XVII wieczny polski szlachcic żył w kompletnie innej rzeczywistości niż dowolny poddany Cara (choćby był to bojar czy wojewoda), to trzeba zrozumieć te dwa przeciwstawne bieguny i polityka chyba nie ma tu znaczenia.

Na osobne ukłony zasługuje oczywiście wydawnictwo Fabryka Słów, które jest chyba liderem, jeśli chodzi o piękne wydania swoich książek. Okładkowa ilustracja autorstwa Mariusza Kozika jest wręcz wybitna, a rysunki Huberta Czajkowskiego jak zawsze aż kipią od sarmackiego klimatu. Nie wyobrażam sobie innych ilustratorów dla Komudy, tak samo, jak nie wyobrażam sobie by kto inny niż Andrzej Łaski miał rysować Jakuba Wędrowycza dla Andrzeja Pilipiuka.

Na koniec ze smutkiem muszę napisać, że serce aż boli, że na kanwie tej powieści nie powstał serial telewizyjny. To genialny materiał na taką produkcję, choć trzeba przyznać, że budżet na taki cykl musiałby być przeogromny. Ale kto wie?

Warto też dodać, że pomimo, iż Moskiewska Ladacznica należy do cyklu Samozwaniec, to książka zgodnie z zamysłem autora napisana jest tak, że śmiało można rozpocząć od niej lekturę, nie czytając poprzednich części, których w zasadzie wszystkie wątki zostały zamknięte. To jakby nowa powieść, choć wciąż w tych samych realiach i dotycząca wciąż wielkiej polskiej awantury w Moskwie.

Artur “ARTUT” Machlowski


Informacje dodatkowe:
 
Wydawca  
Dystrybutor  
Platforma  
Możliwość zakupu  
Cena  
29,90 zł
 

Ocena:
 
Ogólna
95%%
 
Ocena końcowa: 95%
 

Wady i zalety:  
 
wierna realiom historycznym,
barwne i żywe opisy,
świetnie zilustrowana,

 
 
brakuje mapy miejsc z powieści,

 

Powiązane linki:
 
Fabryka Słów

 
 


 
22-09-2017, 13:06 | ARTUT | Komentarzy w sumie: 4671
Szczerze polecam! Książka jest wyborna!


Skomentuj:
Nie posiadasz uprawnień by dodawać komentarze.
   $$5#3... transmisja przerwana...