Valkiria Network

Terminal Główny Militarnej Sieci Valkiria to miejsce gdzie znajdziesz najnowsze informacje ze świata ogólnie rozumianej rozrywki, fantastyki i gier wideo. Poznaj nową... Lepszą Rzeczywistość! Chcesz wiedzieć więcej?

Slaider 01

Federacja V-Sieci

Valkiria Network skupia wiele stron tematycznych o różnorodnej tematyce, w tym: grach wideo, technologii, historii, literaturze i fantastyce. Chcesz wiedzieć więcej?

Slider 02

Dołącz do V-Sieci

Zarejestruj się w Valkiria Network! Przeglądaj i komentuj publikacje, dołącz do V-Game, zostań współpracownikiem lub redaktorem MSV. Chcesz wiedzieć więcej?

Slider 03

Zagraj w V-Game

Każdy użytkownik MSV w swoim profilu znajdzie zaimplementowaną grę przeglądarkową w klimacie V-Sieci. Załóż mundur i ruszaj na misję. Chcesz wiedzieć więcej?

Slider 04

Holy Potatoes!

Nasze bohaterki to ziemniaki, a cała galaktyka to jeden wielki warzywny targ. Dobry humor, kosmos, walka, dobra fabuła, to właśnie Holy Potatoes! We're in Space?!

Slider 05

Torment: Tides of Numenera

Mógłbym pisać długo o Torment, szczegółowo opisując jego fenomenalnie rozbudowany świat, przyrodę, postaci, czy fabułę, ale po co, skoro Wy sami możecie tego doświadczyć.

Slider 06

Heroes & Generals

Jeśli tak jak ja lubisz klimat II wojny światowej to koniecznie zainstaluj tę grę! Jestem pewien, że się na niej absolutnie nie zawiedziesz.

Slider 07

Necropolis: Brutal Edition

Ta gra to totalny, bezgraniczny i nieprzebrany skarbiec FE-NO-ME-NAL-NEJ zabawy, który otwiera się tak naprawdę dopiero w grze wieloosobowej.

Slider 08
Mroczna Wieża - recenzja filmu
28-09-2017, 15:24 | 222 x przeczytano | Coswort
„Człowiek w czerni uciekał przez pustynię, a rewolwerowiec podążał w ślad za nim.”

Tymi słowami rozpoczyna się niezwykła saga Stephena Kinga, która niczym tytułowa Mroczna Wieża, spaja niemalże całe niesamowite uniwersum i światy stworzone na przestrzeni lat przez mistrza grozy. Jako wielki fan, przez wiele lat, z wypiekami śledziłem wszelkie doniesienia związane z różnymi projektami dotyczącymi ekranizacji. Najpierw miał to być serial, ostatecznie otrzymaliśmy pełnometrażowy film „na podstawie”. Czy to dobrze?

Hile!

I tak i nie. Z jednej strony mamy przecież wiele udanych kingowskich ekranizacji jak Zielona Mila, Pokój 1408, Łowca Snów, Mgła czy Skazani na Shawshank. Z drugiej jednak nie możemy zapominać, iż wszystkie powstały na podstawie opowiadań, lub, czasem nawet bardzo opasłych, ale jednak powieści. Mroczna Wieża zaś jest sagą liczącą sobie siedem tomów, jeden książkowy spin off, nie licząc już solidnie rozbudowanego back groundu w postaci serii komiksów zrealizowanych wspólnie z Marvelem. Nieco bardziej obrazowo, spróbujcie wyobrazić sobie trylogię Tolkiena razem z Hobbitem upchniętą w 90-minutową, samodzielną produkcję, a zrozumiecie, z jak karkołomnym zadaniem musieli poradzić sobie twórcy.

„Chwalcie Karmazynowego Króla”

Tym samym, nieco jak w przypadku Lśnienia Kubricka, mamy do czynienia z czymś, co można określić bardziej jako wizję reżysera zrealizowaną na podstawie sagi, niż pełnoprawną ekranizacją. Próbując przedstawić niezwykle rozbudowany świat stworzony przez Kinga w sposób zrozumiały dla przeciętnego odbiorcy, musiano pójść na wiele kompromisów. Fabuła siłą rzeczy została niesamowicie spłaszczona i pocięta, co i tak niewiele pomogło, by film był w pełni zrozumiały dla kogoś, kto nigdy nie miał do czynienia z książkowym pierwowzorem.

Ka-mai

Bo jak wytłumaczyć zwykłemu odbiorcy co znaczy, że Świat Pośredni „poszedł naprzód”, czym są wewnętrzne krainy oraz o co chodzi z obozem, w którym przebywają dzieci obdarzone śladowym lśnieniem (Łamacze)? Wszystko to w filmie się pojawia, natomiast bez jakiegokolwiek kontekstu czy słowa wyjaśnienia. Tym samym niektóre elementy, jak credo Rewolwerowców, broń i umiejętność posługiwania się nią, pozdrowienia i sposób, w jaki mieszkańcy Świata Pośredniego postrzegają potomków rodu Elda bywa momentami groteskowy i komiczny dla zwykłego odbiorcy.

„Długich dni, przyjemnych nocy”

Mimo to na seansie bawiłem się całkiem nieźle. Po pierwsze jako wielkiemu fanowi twórczości Mistrza grozy, wielką przyjemność sprawiło ponowne zanurzenie się w świecie Mrocznej Wieży i naprawdę niewiele mogło to zepsuć (nawet czarnoskóry Roland*). Po drugie fabuła i jej uproszczenia były dużo bardziej zrozumiałe i posiadały znamiona przyczynowo skutkowe, jeśli połączyć je z książkowym oryginałem. Lśnienie Jake’a miało jakiś sens, niszczenie Wieży, a nie Promieni (które w filmie są, ale nie pełnią żadnej funkcji), podobnie jak cały Świat Pośredni i to co się w nim znajduje. W zasadzie na poszukiwaniu nawiązań i uproszczeń w stosunku do książkowego pierwowzoru spędziłem cały seans i muszę przyznać, iż było to nader satysfakcjonujące przeżycie. Nie obyło się oczywiście bez zgrzytów, które nawet wiernemu fanowi wydały się co najmniej zaskakujące. Rewolwerowiec niedbający o Wieżę, poszukujący prywatnej zemsty? Stosunki Rolanda z ojcem przedstawione jako wzór synowskiej miłości? Sprowadzenie roli bumblera do reklamowego przerywnika? Bezimienny, bezdomny Sheemie w Świecie Kluczowym? Serio? No i gdzie są Eddie i Susannah?

„Więc idź. Są światy inne niż ten.”

Czy zatem warto ten film zobaczyć? Powiem tak, jeśli na pytanie „A o czym to jest?” usłyszysz „O ostatnim Rewolwerowcu z rodu Elda, ścigającego Człowieka w Czerni, który próbuje uchronić Mroczną Wieżę przed upadkiem” reagujesz co najwyżej uniesieniem brwi – odpowiedź jest jedna – nie. Jeśli zaś stęskniłeś się już nieco za Światem Pośrednim, możesz spokojnie do końcowej oceny dodać jeszcze ze dwa oczka i wybrać się do kina. Chociażby tylko po to, aby nacieszyć oczy świetną kreacją Matthew McConaughey’a jako Martena. Czy broni się jako samodzielny byt? Nie. Za to jako kolejna cegiełka w świecie Mrocznej Wieży jak najbardziej.

*swoją drogą, kto to w ogóle wymyślił?

Piotr" Coswort" Porucznik


Informacje dodatkowe:
 
 

Ocena:
 
Ogólna
50%%
 
Ocena końcowa: 50%
 

 
Skomentuj:
Nie posiadasz uprawnień by dodawać komentarze.
   $$5#3... transmisja przerwana...