Valkiria Network | V-Game | Gry komputerowe | Ogniem i Mieczem | Gry fabularne | Dzikie Pola | Neuroshima | Świat Mroku | Warhammer
Film | Star Wars | Literatura | Andrzej Pilipiuk | Jacek Komuda | Zmierzch | Komiks | Planszówki | Karcianki | Wędrowycz | Bitewniaki | II wojna światowa
     
Creative
Carska Manierka
     (0|0)
  
07-05-2003, 20:56 | 5499 x przeczytano | Flint
Wywiad z Tomaszem Pacyńskim, autorem powieści "Sherwood Maskarada" i "Wrzesień"

Flint: Dlaczego piszesz fantastykę?

Tomasz Pacyński: Bo lubię :P. A bardziej serio - bo wychowałem się na tym właśnie gatunku. I wydaje mi się, ze akurat ten rodzaj literatury otwiera bardzo szerokie możliwości dla autora.

F: Nie lubisz, gdy krępuje Cię coś tak banalnego, jak szara rzeczywistość?

TP: Rzeczywistość wcale nie jest szara i banalna. A jeśli dobrze Cię zrozumiałem, to uważasz fantastykę za coś przeciwnego do rzeczywistości? Chyba niesłusznie, dobra fantastyka, i w ogóle dobra literatura powinna jak najwięcej z tejże rzeczywistości czerpać, albo ją przewidywać, albo pokazywać w przetworzeniu - humorystycznym, groteskowym, strasznym albo wesołym. Cała zabawa polega na przetwarzaniu, na obserwacji.

F: Nie przeciwnego, raczej podrzędnego, przecież wyobraźnia twórcy fantastyki bazuje na wiedzy o naszej rzeczywistości. Istnieje jednak wśród krytyków spoza środowiska pogląd, że fantastyka, jako coś zmyślonego, jest mniej warta...

TP: A jaka literatura, prócz literatury faktu (a i to nie zawsze) nie jest zmyślona? Wszystko to konfabulacje autora na określony temat. I jeśli już mamy w jakiś sposób wyróżniać fantastykę, to chyba zmyślenie nie będzie tym wiążącym kryterium, chodzi raczej o zbiór reguł konstruowania fabuły, którymi się ten gatunek rządzi. Podobnie jak kryminał, grecka tragedia czy noveau roman.

F: Istnieje więc Twoim zdaniem jakaś żelazny wymóg, czy też schemat, według którego muszą być konstruowane fantastyczne fabuły?

TP: No, to już zdaje się Lem kiedyś pokusił się o definicję science fiction. Oczywiście, pewne wymogi formalne istnieją, żeby można było książkę sklasyfikować i postawić na odpowiedniej półce w Empiku - sam widziałem Oramusa pod napisem "fantasy" :). Natomiast jedno kryterium jest niepodważalne - to znaczy która oficyna co wydała :). To piętnuje książkę do końca.

F: A jeśli jest to "Wydawnictwo Literackie"?

TP: To znaczy, że autor powoli wygrzebuje się z kotła w naszym małym piekiełku i być może nawet go zauważą na zewnątrz :).

F: ASa i tak zauważyli...

TP: Owszem, gdzieś tak w okolicach trzeciego tomu sagi... Oczywiście żartuję, a na pewno przejaskrawiam nieco. Nie tylko ASa, zresztą w ogóle klimat dla fantastyki ostatnio jakby lepszy. Ale żyjemy w cywilizacji obrazkowej i bardzo ważnym kryterium dla wielu czytelników jest okładka, w jakiej serii książka została wydana.

F: Chyba jednak nie dla fantastów? Ci i tak wiedzą, co kupić.

TP: A kto to jest fantasta?

F: Ktoś, kto wie, "z czym się je" fantastykę i słyszał o kimś poza Tolkienem i Sapkowskim.

TP: Owszem, istnieje "twardy elektorat", aktywni czytelnicy znający rynek wydawniczy. I bardzo dobrze, że istnieje, ale nie przeceniajmy go jako zjawiska, choć znaczący i opiniotworczy, to ilościowo jest raczej marginalny. Natomiast problem leży gdzie indziej - fantastyka wciąż jest traktowana jako "gorszy" gatunek literatury popularnej, a już to, że może być fantastyka, która popularną i rozrywkową z założenia nie jest, nie mieści się wielu ludziom w głowie.

F: Ciebie to chyba mimo wszystko nie dotyczy, Twoje książki są zdecydowanie bardziej rozrywkowe, niż te, dajmy na to, Jacka Dukaja?

TP: Wiesz, trudno mi samemu to oceniać. Nie chciałbym, żeby były tylko rozrywkowe, zależy mi na przekazywaniu istotniejszych treści również. Ale to już czytelnicy powinni ocenić, na ile mi się to udaje, i czy w ogóle udaje.

F: Niemniej przyznasz, że poszedłeś w zupełnie innym kierunku niż Dukaj, który wcale lekkostrawnie nie pisze.

TP: Pewnie tak. Ale też nie zamierzałem nigdy być Jackiem Dukajem. A poważniej, myślę, że to kwestia osobistych upodobań i predyspozycji.

F: Jasne. Przejdźmy więc do Twojej twórczości. Dlaczego Robin Hood, a nie Janosik? Dlaczego właśnie Sherwood?

TP: To najpierw dlaczego nie Janosik, OK? Bo strasznie nie lubię góralskiego folkloru, w górach byłem dwa razy w życiu i wystarczy. A stary już jestem i pamiętam czasy, kiedy komuniści gnębili naród serialem o owym zbójniku, strasznym doprawdy (serialem, nie zbójnikiem). A Robin Hood? Przyczyn jest kilka. Też serial, ale dla odmiany znakomity, w reżyserii Iana Sharpa, najlepszy Robin jakiego widziałem (proszę przy mnie nie wymieniać nazwiska Kevin Costner). Poza tym ktoś kiedyś napisał, że nie da się stworzyć fantasy bez nawiązania do mitu arturiańskiego, więc postanowiłem spróbować.

F: Czego możemy oczekiwać po nowym wydaniu?

TP: Porządnej redakcji przede wszystkim. A to bardzo dużo znaczy.

F: Jakieś zmiany w samej treści? Jak zachęcisz tych, którzy posiadają już poprzednie wydanie "Sherwood"? Jest czym?

TP: Właśnie redakcją :). Poza tym w warstwie fabularnej niewiele się zmieniło, wolę zresztą nie opowiadać, bo oznaczałoby to przyznanie się do błędów :).

F: W tej chwili dostępna jest Twoja druga powieść, "Wrzesień". Jak on powstawał? Ponoć niezwykle szybko?

TP: Pisany był dość szybko, chociaż pomysł liczy sobie więcej czasu. To jest książka w której fabuła odgrywa nieco mniejsza rolę niż ogólny klimat. I taka miała być w założeniach, nawet za cenę pozostawienia niedosytu czytelnikowi czy też dostarczenia argumentów krytykom.

F: W majowej "Nowej Fantastyce" Parowski określił "Wrzesień" jako komunistyczną agitkę. Czy masz coś na swoją obronę?

TP: Nie recenzuję recenzentów.

F: Jakie są Twoje dalsze plany literackie?

TP: Strasznie nie lubię o tym mówić, bo zakłóca mi to moje lenistwo :). Na pewno trzecia część trylogii Sherwood, obiecuję, że na tym się skończy.

F: Sherwood czy - nie daj Boże - plany literackie?

TP: Sherwood niewątpliwie, jestem zdania, że autor powinien uzyskiwać zezwolenie na napisanie większej liczby tomów wyłącznie na podstawie długiej i bolesnej drogi administracyjnej. No, są nieliczne wyjątki, ale one tylko potwierdzają regułę.

F: Masz kogoś konkretnego na myśli?

TP: Wiesz, nie jestem krytykiem literackim, więc mogę się wypowiadać jedynie jako czytelnik. I jako czytelnika strasznie długie, tasiemcowe cykle po prostu mnie nudzą. A już zupełnie omijam takie, które mają na okładce dużymi literami nazwisko autora i małymi tego, kto kolejny tom rzeczywiście napisał :).

F: ?

TP: No, choćby już nie z naszego podwórka, ostatnio wyszło coś Ludluma, pośmiertnie :).

F: Planujesz powrócić do postaci rycerza - łowcy smoków?

TP: Znowu o planach? OK, niech Ci będzie - planuję, nawet jestem w trakcie pisania kolejnego opowiadania. Nie miałem specjalnej motywacji przez dłuższy czas, jako że z publikacją opowiadań są problemy. Ale musze trochę odpocząć po "Maskaradzie", więc chyba coś będzie w następnym numerze Fahrenheita.

F: Więc dobrze, koniec z planami. Czy mógłbyś wymienić trzech ulubionych pisarzy?

TP: Tylko trzech? Strasznie trudne...

F: Może być pięciu…

TP: Też mało :). Zupełnie poważnie - chyba nie potrafię, nie zamknąłbym się chyba i w pięćdziesięciu.

F: W jaki sposób przebiega Twoja współpraca pisarska z kotami?

TP: Bywa bardzo twórcza. Koty znają skróty klawiaturowe, których ja nie znam. A poza tym są inspirujące.

F: Jako istoty, czy jako coś, co lata po klawiaturze?

TP: Jako istoty niewątpliwie. Zresztą jak można pisać bez kota? Się nie da, i już. W każdej przyzwoitej książce musi być kot, i to na w miarę poczesnym miejscu.

F: Andrzej Ziemiański twierdzi, że nie wyobraża sobie pisania bez papierosa. Czy to jest faktycznie tak stymulujące? Wszak jest paru niepalących pisarzy...

TP: To chyba indywidualne. Polecam "Karafkę La Fontaine´a" Wańkowicza, tam jest rozdział poświęcony bodźcom, które stymulowały proces twórczy u różnych pisarzy. Ktoś tam wąchał zgniłe jabłka, ktoś trzymał bose stopy na kamiennej posadzce, stymulacje Dicka czy Witkacego były dość ryzykowne. To ja już wolę papierosy :).

F: Pióro, długopis, klawiatura?

TP: Wyłącznie klawiatura. Dziś mógłbym twierdzić, ze mam dysgrafię i mieć spokój, niestety za moich szkolnych czasów nazywali to lenistwem i bili po łapach. W rezultacie jak coś ręcznie napiszę, to nie jestem w stanie odczytać, a że i pamięć coraz słabsza, to nawet nie próbuję.

F: Odpowiedź przewidywalna u informatyka. Jesteś zresztą kolejnym inżynierem, zajmującym się pisaniem fantastyki. Jak sądzisz, skąd wynika ten trend?

TP: No nie wiem, czy aż trend. Podejrzewam, że i w innych gatunkach literackich znaleźlibyśmy podobną reprezentację zawodową. W każdym razie nie szukałbym na siłę związków między zawodem a pisaniem. Reymont, o ile pamiętam, był zawiadowcą na kolei. Poza tym, zupełnie na marginesie, nie jestem inżynierem, nigdy nie chciało mi się zrobić dyplomu, czego nawet specjalnie nie żałuję.

F: Zdarza Ci się czasem, że bohaterowie robią nie to, co powinni według scenariusza, ale to, co pasuje do ich osobowości?

TP: Zazwyczaj, stąd zmorą są dla mnie wszelkie konspekty, których wymagają wydawcy. Nie potrafię planować, zresztą nie tylko przy pisaniu, jestem strasznym bałaganiarzem. Plany są stratą czasu, bo i tak będzie inaczej. To nie znaczy oczywiście, że nie ma żadnego scenariusza, trzeba przynajmniej wiedzieć jak się ma skończyć i kiedy, dla pewności, uśmiercić bohaterów.

F: Jakiej "złotej rady" udzieliłbyś wszystkim początkującym pisarzom?

TP: Żeby zajęli się dla odmiany czymś społecznie użytecznym? Albo już nawet nie społecznie użytecznym, tylko dochodowym? Marketing i zarządzanie na przykład?

F: Daj spokój, ile może być w Polsce speców od marketingu i zarządzania?

TP: Jak widać, dużo :).

F: A jeśli oni, tak jak ty, to po prostu lubią?

TP: No to mają prze... Dobra, a teraz poważnie. Przede wszystkim nie spieszyć się. I zawsze przeczytać kilka razy własny tekst, zanim się wypuści go z ręki.

F: Jesteś samoukiem, czy też ktoś Cię kiedyś pokierował w dobrą stronę?

TP: Sądzę, że potrafię się uczyć od innych. I staram się to robić przez cały czas. Natomiast nie potrafię się uczyć "instytucjonalnie", w jakichś zorganizowanych ramach. Myślę zresztą, że pisanie cały czas jest nauką, to takie sprzężenie zwrotne, najpierw pomiędzy autorem i redaktorem, potem z czytelnikiem, recenzentami, i to „kierowanie w dobrą stronę” nie powinno być tylko „kiedyś”, a przez cały czas. A do tego zupełnie mimochodem trzeba przyswoić całą masę informacji, która po prostu okazuje się w pewnej chwili niezbędna.

F: Kogo typujesz na tegorocznego laureata Zajdla?

TP: Next question, please.

F: Więcej już nie ma. Dziękuję za rozmowę.

Informacje dodatkowe:
 
 

 
Komentarze:


 
29-02-2008, 09:47 | ANTY FUN | Komentarzy w sumie: 1
Próbowałam przeczytać jedną z pańskich ksiażek - totalne dno. Jest pan beznadziejnym pisarzem i nie powinien pan pisać bo szkoda czasu zeby czytać tą beznadzieje . I jakim prawem obraża pan Kevin Costnera ?
To świetny aktor , a pan jest nikim i na dodatek obraża pan o wiele bardziej utalentowanych od siebie . Mam nadzieje że jestes z siebie dumny palancie.....



Skomentuj:
Nie posiadasz uprawnień by dodawać komentarze.
   

Witamy w terminalu Militarnej Sieci Valkiria. Wszystkim rekrutom przypominamy o obowiązku rejestracji swych danych w celu podjęcia służby w siłach zbrojnych MSV.

Życzymy owocnej służby!!

* * *
Zaciągnij się do jednostki lub zostań jej dowódcą!

* * *

Szukasz kontaktu z V-Sztabem? Napisz do nas: kontakt[at]valkiria.net

* * *

Wrogą propagandę należy zwalczać! Do tego najlepiej nadaje się rakieta naprowadzana VX456.

* * *


Gdy zostaniesz ranny na polu bitwy, pamiętaj by wzywać Podsystem Medyczny tylko w przypadku bezpośredniego zagrożenia wszystkich funkcji życiowych. Nieuzasadnione wezwania będą karane!

* * *

W przypadku utraty łączności z Terminalem Głównym nie zapominaj o Podręcznym Zestawie Samobójczym!

* * *












Mass Effect: Andromeda
Czym jest Street Workout
Ostatnio oglądałem film...
Wszystko do ogrodów
W co ostatnio graliście lub...
Najbardziej odjechane anime
Różne różności
Wiedźmin MMORPG
Przywita się..
W co teraz gracie?


Profil użytkownika
Pseudonim

Hasło

Zapisz login

Przypomnij hasło!
Rejestracja

Na służbie:
Żołnierze: 0

Cywile: 22

Statystyki wizyt:
Wizyty: 2874158
Dziś gości: 181
Ten miesiąc: 5638
Rekord gości: 2237
Gości wczoraj: 452




Tako milczy Zaratustra - plansze


Saga o Atlasie i Axisie #3 - plansze


Ralph Azham #8: Nie pochwycisz płynącej rzeki - plansze


Ostatki - plansze


Layers of Fear - screeny


Najnowsze pliki

Interior #1
Interior jest biuletynem z fanowskimi materiałami do gry fabularnej...
Ja, Diablica - fragment
Ymar - fragment
Nowa Fantastyka 08/2010 - zapowiedź
Powrót do Katedry Szkarłatnych Witraży - raport z sesji Klanarchii

$$5#3... transmisja przerwana...

Copyright © 1998-2017 Valkiria Network | Development by Damian Szymański Entertainment
kontakt z redakcją | formularz kontaktowy | nota prawna | bannery i logo | pomoc