Michał „Śledziu” Śledziński, mimo zaledwie (zaledwie?!) trzydziestki na karku stał się swojego rodzaju legendą polskiej sceny komiksowej. Przez wiele lat był redaktorem naczelnym świętej pamięci Produktu, gdzie debiutowała jego najsłynniejsza seria – Osiedle Swoboda, po upadku magazynu kontynuowana w samodzielnych zeszytach. Współpracował z magazynami o grach o komputerowych, m. in.: Secret Service, Świat gier komputerowych i Play. Brał także udział reaktywacji herosa PRL-u, kapitana Żbika.
W zeszłym roku ukazała się pierwsza część trylogii Na szybko spisane, przedstawiająca quasi-autobiograficzne wydarzenia lat 1980-1990. Komiks spotkał się ze sporym uznaniem zarówno krytyków (nie tylko komiksowych) jak i fanów – m. in.: nagroda publiczności na festiwalu w Łodzi, Korak za najlepszy scenariusz i tytuł komiksu roku w serwisie Poltergeist.
Tom drugi przenosi czytelnika w czasy bardziej współczesne. Bohater zaczyna naukę w liceum, poznaje nowych ludzi i przeżywa męki dorastania. Łączą się z tym takie, jakże ważne dla każdego młodego człowieka, elementy jak pierwsza impreza alkoholowa, inicjacja seksualna, czy przeprowadzka do innego miasta na okres studiów. Na szybko spisane 1980-1990 przedstawiało w większości przypadków wątki znane każdemu trzydziestolatkowi (zabawy podwórkowe, programy telewizyjne z tamtego okresu) – w tym tomie jest inaczej. Są wprawdzie sceny uniwersalne – wspomniane przechodzenie w dorosłość, samobójstwo Kurta Cobaina, ale występują również wspomnienia obce większości ludzi w wieku autora, szczególnie bardzo rozbudowany wątek przynależności do grupy maniakalnych miłośników Amigi.
Śledziński ma duży talent do opowiadania wszelakich historii. Sprawnie operuje słowem, tak, że nawet najbłahsze wydarzenia czyta się z przyjemnością. W Na szybko spisane, autor zastosował ciekawy zabieg – pozbawił swoją historię jakichkolwiek dialogów – czytelnik poznaje przebieg wszystkich rozmów z relacji narratora. Również całkiem udanie wyszła stylizacja tekstu na język dziecka. Pewnym minusem albumu jest „szybkość” jego spisania. Akcja toczy się, według mnie, zbyt dynamicznie, scenarzysta nie daje czytelnikowi wiele czasu na zastanowienie się nad poszczególnymi wydarzeniami. Nagromadzenie tylu elementów fabuły sprawia, że komiks staje się odrobinę chaotyczny.
Również pod względem graficznym komiks jest „na szybko spisany”. Jak sam autor przyznaje: Każda kreska postawiona w komiksie jest narysowana bez szkicu (...) Ograniczam także korekty na kompie, ponieważ chcę, aby efekt końcowy był jak najwierniejszy rysunkowemu oryginałowi. Widać, że ilustracje są mniej dokładne niż w innych komiksach Śledzińskiego, ale dalej zachowują charakterystyczny styl tego grafika. Poza tym, taka uproszczona, niedbała kreska idealnie tworzy klimat tej historii. Bardzo dobrze do fabuły pasują jaskrawe, niedbale nałożone kolory, szczególnie przy przedstawieniu zalewu „amerykanizmu” po transformacji ustrojowej.
Środkowa część trylogii Śledzia to komiks wart przeczytania. Wprawdzie nie jest tak dobry jak numer pierwszy, ale i tak trzyma bardzo wysoki poziom. Mam nadzieję, że ewentualna trzecia część wyjdzie, jak zapowiada autor, już w przyszłym roku.
Autor: Wiktor „Kapitan Hak” Stadnicki
Redakcja: Marcin „Sharn” Byrski
Dziękujemy wydawnictwu Kultura Gniewu za udostępnienie darmowego egzemplarza do recenzji.
| Na szybko spisane 1990-2000 |

|
Tytuł: Na szybko spisane 1990-2000
Scenariusz: Michał „Śledziu" Śledziński
Rysunki: Michał "Śledziu" Śledziński
Liczba stron: 52
Format: A4
Okładka i środek: kolor
Oprawa: twarda