Przy okazji recenzji Zabójcy czarownic wspominałem, że Runa w miesiącach wakacyjnych wydała dwa zbiory opowiadań Krzysztofa Kochańskiego. Teraz właśnie czas na drugi z nich, czyli Drzwi do piekła. Tym razem autor zabierze nas na przejażdżkę po mrocznych stronach ludzkiej i nieludzkiej duszy w czternastu opowiadaniach grozy.
Mimo że teksty można by podzielić na dwie kategorie - te zawierające elementy nadprzyrodzone oraz te, które takowych nie posiadają - i tak wyziera z nich zawsze obraz ludzkiej natury, która jest mroczna, często zła, podatna na kuszenie. Tak naprawdę największe piekło na ziemi może tylko zgotować człowiekowi inny człowiek i nic tego nie zmieni.
Nie należy spodziewać się jednak w tej książce elementów charakterystycznych dla gatunku grozy. Autor nie straszy w dosłownym tego słowa znaczeniu. Wylewa raczej fundamenty pod naszą wyobraźnię, która zbuduje już sama konkretny twór. Proza Kochańskiego nie jest łatwa. Z pozoru proste opowiadania niosą ze sobą przesłania i dają do myślenia. Często zakończenia pozostają otwarte, zmuszając czytelnika, aby usiadł i dopowiedział sobie resztę sam. A jaka ona będzie, to zależy już właśnie od wyobraźni i poziomu mroku w naszej naturze. Dzięki tym utworom mamy możliwość spojrzenia przez ich pryzmat w otchłań własnej duszy.
Całość trzyma bardzo wysoki poziom, ale oczywiście zawsze znajdą się jakieś teksty słabsze, jak i te wybijające się ponad pozostałe. Do tej pierwszej kategorii zliczyć mogę zdecydowanie PP Hades, które jest niczym innym jak rozdzialikiem wyciągniętym wprost z książki Baszta czarownic. Ogólnie zamysł fabuły bardzo fajny, humorystyczny i czyta się to nieźle, ale jakoś nie pasuje klimatem do pozostałych historii. Drażni dodatkowo fakt przeniesienia żywcem z powieści (chyba że opowiadanie to powstało jeszcze wcześniej i na jego kanwie autor zbudował resztę Baszty… - w takim razie zwracam honor). Po trzecie, pousuwano z tekstu wulgaryzmy. Dlaczego? Trzeba było usunąć błąd z zamkiem firmy Gerda (owszem, po dwukrotnym przekręceniu zamka nie można go otworzyć od wewnątrz - ale dwukrotnie można go przekręcić tylko z zewnątrz, a nie od środka, jak zrobił to jeden z bohaterów.
Najbardziej zaś urzekły mnie dwie historie. Pod choinką, które może wybitnym opowiadaniem nie jest, ale za sam pomysł należą się Kochańskiemu ogromne brawa. Dzieciaki natomiast to prawdziwy majstersztyk potęgowania niepokoju u czytelnika z genialnym finałem. Na osobne wymienienie zasługują jeszcze Śmierć trolla z zaskakującym zakończeniem, Sto dziewięćdziesiąt zapałek z niesamowitym klimatem, Martwy mężczyzna z szybkością akcji (chociaż budzi silne skojarzenia z filmem The Hidden z 1987 roku) oraz VampiR, rozgrywający się w znanym choćby z Zabójcy czarownic wirtualnym świecie D.L.Net.
Podsumowując, mogę z czystym sumieniem polecić Drzwi do piekła wszystkim tym, którzy lubią nietypowy klimat, otwarte zakończenia i chwilę refleksji po przeczytaniu opowiadania. Ceniących sobie twórczość Kochańskiego o słuszności wyboru przekonywać nie muszę, bo w przypadku tego autora nigdy nie czeka nam zawód. Najwyżej jakaś historia nie przypadnie nam do gustu, ale zawsze będzie to tekst co najmniej dobry. Kupujcie w ciemno jako prezent pod choinkę!
Autor:
Marcin „Sharn” Byrski
Reakcja:
Łukasz „Mol” Pleśniarowicz
Dziękujemy wydawnictwu Runa za udostępnienie egzemplarza do recenzji.
| Drzwi do piekła |

|
Tytuł: Drzwi do piekła
Autor: Krzysztof Kochański
Liczba stron: 304
Wymiary: 125 ×1 95 mm
Oprawa: miękka
Ilustracja na okładce: Tomasz Maroński
ISBN: 978-83-89595-54-6