Slaider 01

Slider 02

Slider 03

Slider 04

Slider 05

Slider 06

Slider 07

Slider 08
Pomnij (...), żebyś nigdy na Lachów nie chodził bez armat
18-07-2005, 11:49 | 9095 x przeczytano | perplexer

„POMNIJ, (...) ŻEBYŚ NIGDY NA LACHÓW NIE CHODZIŁ BEZ ARMAT”
Marcin W. Oleszak


Tego tylko zabija z działa,
Kogo piorun ma zabić.”

Stefan Batory


IMPENSA REGIS REIPUBLICAE USUI RESTITUTUM
Nakładem króla, Rzeczpospolitej do użytku przywrócone

AMOR PATRIAE ME OBTULIT
Miłość do ojczyzny mnie ofiarowała

BELLO, SED NUNQUAM CIVIL
Wojnie, lecz nigdy wojnie domowej

Napisy z armat Polskich

1. Trochę techniki
W Polsce po raz pierwszy dział użyto w 1383 r. za Kazimierza Wielkiego, podczas oblężenia Pyzdr nad Wartą w czasie wojny domowej między Grzymalitami i Nałęczami. Jak wspomina w swej kronice podkanclerz koronny Janko z Czarnkowa: „Wystrzelił kamień ze spiżowego działa w bramę miasta, który to kamień przeszedł przez dwa zamknięcia bramy, uderzył znajdującego się po drugiej stronie bramy, na ulicy miasta, pana Mikołaja, proboszcza z Biechowa, tak że ten upadł i wkrótce wyzionął ducha.”
Rozwój techniki spowodował, że od końca XVI wieku coraz większą rolę w walce zaczęła odgrywać artyleria. Prymitywne lufy wykonane z kutych sztab żelaznych zostały zastąpione przez inne - odlewane w całości. I tak broń początkowo służąca do straszenia i niszczenia umocnień zaczęła służyć także niszczeniu siły żywej przeciwnika.

Działa dzielimy na jednolufowe armaty (ang: canon, franc: canon, niem: Kanone, szw: Kanon), moździerze (ang: mortar, franc: mortier, niem: Mörser, szw: Mörsare), haubice (ang: howitzer, franc: obusier, niem: Haubitze, szw: Haubits) oraz na wielolufowe np. działka szeregowe (lufy w szeregu, tzw. "organy").

Armaty dzielono głównie według działomiaru i długości lufy. Przykładowa poniższa klasyfikacja wprowadzona została przez króla Władysława IV. Dzieliła działa na ordynalne (porządkowe), do których należały legitymy (działa prawidłowe; „zwykłe”) i bastardy (nieprawidłowe; skrócone, a więc o mniejszej masie i zasięgu) oraz ekstraordynalne (pozaporządkowe; o dłuższej lufie).

Armaty dzielono głównie według działomiaru i długości lufy. Przykładowa poniższa klasyfikacja wprowadzona została przez króla Władysława IV. Dzieliła działa na ordynalne (porządkowe), do których należały legitymy (działa prawidłowe; „zwykłe”) i bastardy (nieprawidłowe; skrócone, a więc o mniejszej masie i zasięgu) oraz ekstraordynalne (pozaporządkowe; o dłuższej lufie).

Kryterium podziału artylerii był kaliber mierzony ciężarem pocisku w funtach. Na początku XVII w. istniało ponad 200 różnych (pod względem kalibru, długości lufy i ciężaru) dział. Tworzyło to duże problemy z zaopatrzeniem w amunicję. W krajach europejskich, także w Polsce, starano się ujednolicić artylerię. Przykładowe szeregi wagomiarowe stosowane w latach dwudziestych XVII: floty polskiej to: 22, 12, 9, 7, 6, 5, 3, 2, 1.5, ¾ funta a Szwedzkiej 48, 36, 24, 16, 12, 10, 6, 2, 1funtowe.

Działomiar (wagomiar) jest to odpowiednik kalibru, oznacza ciężar pocisku w funtach. Bywały działa o wagomiarze 100 funtów (ok 40kg). A stosowane w XVw. bombardy ważące nawet 15000kg, osiągające kaliber 700mm, miotały kulami o masie 500kg.

Transport szczególnie tych większych dział nie należał do łatwych. Do transportu Wężownicy (bastard kolubryny) o wadze 1625kg wykorzystać należało zaprzęg 6 koni. Aby przemieścić długą jej wersję, przy pomocy zaprzęgu 16 koni przewożono osobno ważącą 3250kg lufę i osobno 4 konnym zaprzęgiem łoże. Działo o działomiarze 24 funtów wymagało już 24 koni.

Pod Wiedeń generał artylerii konnej Marcin Kazimierz Kątski planował zabranie 58 dział. Jednak ze względu na trudność transportu największych dział zabrano 28 armat, większość 2-3 funtowych, tak zwanych regimentowych. Największymi zabranymi działami były 12-funtówki. Obsługę stanowiło 150 artylerzystów.

Lufy wykonywano z głównie z brązu, spiżu (niem: Rotguss), żelaza odlewanego (ang: cast iron), żelaza kutego (niem: Schmiede-Eisen-Rohr, ang: wrought iron) i żeliwa. Lufy dział przez całe wieki były niegwintowane. Dopiero około 1850 w Szwecji rozpoczęto seryjnie gwintować lufy armat. Bardzo ciekawym, choć mało znanym rodzajem artylerii były foglerze, inaczej zwane działami komorowymi. Były to armaty wyposażone w wymienialne komory prochowe, można by rzec, prototypy broni z amunicją scaloną.

Nie posiadając znacznych zasobów miedzi i cyny (składników brązu), a także zbyt wielu ludwisarni, Polska nie była potentatem w produkcji dział. Największe ludwisarnie znajdowały się w Krakowie (dwie: królewska i miejska), Wilnie (królewska) oraz we Lwowie (miejska). Produkcja wynosiła około 30 luf rocznie. Brakowało ich na potrzeby armii, nie mówiąc już o potrzebach floty. I tak w armii polskiej można było spotkać działa produkcji szwedzkiej, moskiewskiej a nawet angielskiej i francuskiej.

Lufy osadzone były na drewnianych łożach zwanych lawetami, które umieszczano na specjalnych progach lub na kołach. Najbardziej klasyczne to znane nam dwukołowe łoże polowe z lufą osadzoną sztywno na łożu, które przejmuje energię odrzutu i odsuwa się po strzale do tyłu.

Podczas transportu małych i średnich dział pod część ogonową lawety podstawiano dwukołowy, jednoosiowy pojazd artyleryjski zwany przodkiem. Stanowił też podwozie dla transportu amunicji i sprzętu artyleryjskiego.
 
Do „zestawu” działa wchodził pomocniczy sprzęt artyleryjski. W jego skład wchodziła szufla (w kształcie przyciętego walca na długim kiju, służąca do podawania prochu do komory prochowej), wycior (zwykle z baraniego futra, do czyszczenia lufy), stempel (do ubijania ładunku), wiadro (pojemnik na wodę do chłodzenia lufy oraz moczenia wyciorów celem gaszenia w przewodzie lufy resztek tlącego się prochu, który mógłby spowodować eksplozję podczas ponownego ładowania), przetyczka (zwana też igłą, służy do przetykania otworu zapałowego lub przebijania worka z prochem), lontownica, kątomierz artyleryjski (kwadrant, nastawek) oraz zapalniczka (brandka).

Działa ładowano od przodu. Najpierw do wnętrza lufy sypano lub wkładano przygotowany wcześniej, zaszyty w lnianym worku proch, następnie kładziono pakuły, które pełniły rolę uszczelki, a następnie kulę. Zapłon ładunku miotającego następował przez podsypanie prochu w specjalnym otworze wydrążonym w lufie i zapalenie go lub umieszczenie w otworze rurki metalowej (miedzianej, ang: friction tube, niem: Frietions-schlag-rohren) wypełnionej prochem i spowodowanie zapalenia ładunku przez wyrwanie spłonki (działającej tak jak znane nam zapałki). Po wystrzale działo należało przeczyścić i ponownie załadować.

Celowanie było prymitywne i odbywało się przez ustawienie całego działa, natomiast zasięg ustawiano przez podnoszenie i opuszczanie lufy za pomocą drewnianych klinów oraz podawanie odpowiednio wymierzonych ilości prochu.

Donośność była jednak niewielka. Przy optymalnym kącie podniesienia lufy wynosiła 1500 m. Jednak skuteczny zasięg nie przekraczał 300-500 m.

Szybkostrzelność dział była stosunkowo mała. Czas potrzebny na oddanie strzału z działa 24-funtowego wynosił 15-20 minut, przy powiększonej i bardzo dobrze wyszkolonej obsłudze zmniejszył się do 8 minut. Ładowanie działka 3-funtowego trwało od 4 do 15 minut. Jednak źródła donoszą, iż na przykład przy kolubrynie przy sprawnej, powiększonej obsłudze (do 14 ludzi) można było uzyskać szybkostrzelność nawet do jednego strzału na minutę. Długo jednak nie można było tak strzelać ze względu na zmęczenie obsługi i przegrzanie działa, grożące jego zniszczeniem. Niektóre źródła podają, iż dziennie działo mogło wystrzelić do 30 strzałów, falkonet do 80. Dlatego zapas przewożony z działem wynosił zwykle około 25 kul i odpowiednią do tego ilość prochu.

Pociski stosowane ówcześnie dzielimy na kuliste i podłużne. W pierwszej grupie wyróżniamy pociski pełne wykonane z granitu, marmuru, ołowiu (od XIVw.), brązu i żeliwa (od XVw.) oraz wydrążone (od XVIw.), głównie żeliwne (napełniane prochem czarnym lub masą zapalającą z zapalnikami lontowymi), ale i worki napełnione masą zapalającą - również z zapalnikami lontowymi.
Pociski wydłużone to duża grupa wypełnionych materiałem wybuchowym bomb i granatów. Specyficznym rodzajem były kartacze (niem: Kartatschen, ang: case shot, case shell, canister, szw: Kartesch), przyjmujące postać puszki wykonanej z cienkiej blachy lub worka z zamknięciem drewnianym lub metalowym, wypełnione kilkudziesięcioma metalowymi kulami lub sztukami metalowego złomu, uzupełnione piaskiem, sproszkowaną gliną lub proszkiem węglowym, bez zapalników i materiału wybuchowego. Paczka rozsypywała się po opuszczeniu lufy, tworząc przed działem strefę śmierci.

Zapalniki stosowane to wyłącznie zapalniki czasowe (lontowe lub w formie tubek wypełnionych spalającym się materiałem) montowane z tyłu pocisku, odpalane ręcznie tuż przed umieszczeniem w lufie, lub automatycznie od gazów miotających.

Stosowano też inne pociski. Na przykład strzelano kulami łańcuchowymi, które składały się, jak nazwa wskazuje, z oddzielnych półkul połączonych półmetrowym łańcuchem. Na morzu kule tego rodzaju służyły do niszczenia olinowania i ożaglowania. Na lądzie szczególnie dobrze sprawdziły się w zwalczaniu konnicy.

Amunicję przewożono w skrzyniach amunicyjnych (mocowanych podczas transportu między ramionami łoża działa), jaszczach (wóz dwukołowy, często obity blachą) lub wozach artyleryjskich (specjalny dwuosiowy wóz charakteryzujący się dwuspadowym dachem).

Proch, jak większość z czytelników wie, jest mieszanką saletry, węgla drzewnego i siarki. Saletrę i siarkę w ówczesnych czasach produkowano i eksportowano z Rzeczypospolitej. Jeśli proch miał być dobry, węgiel musiał być uzyskany z wierzby, młodej leszczyny lub brzozy.

Aby uzyskać proch, składniki należało wpierw dokładnie sproszkować. Następnie dokładnie zmieszać zwilżając odpowiednio (ok 4% wilgotności). Po czym ziarna suszono i czasami polerowano grafitem.

Zmorą puszkarzy jest to, iż po spaleniu z prochu zostaje ok. 60% ciał stałych. Z czego spora część osadza się w przewodzie lufy.

Wbrew pozorom skład prochu nie jest jednakowy. Różne mieszanki stosuje się w zależności od zastosowania (miotający, niszczący - i tak im więcej saletry, a mniej węgla, tym większa prędkość spalania), jakości materiałów, jak i wytwórcy. I tak przykładowo, według kolejności saletra/węgiel/siarka, polski proch artyleryjski to 80/12/8 lub 70/15/15, szwedzki 70/17/13, moskiewski 75/15/10. Proch karabinowy polski 78/12,5/9,5 lub 74/16/10, szwedzki 75,5/13,2/14,3 moskiewski 80/11,3/8,7. W literaturze podaje się, iż optymalną mieszankę czystych składników uzyskuje się przy 75/15,5/9,5.

Lont to albo sznur konopny moczony 2-3 dni w mieszance popiołu, saletry, niegaszonego wapna oraz nawozu końskiego, a następnie suszony na słońcu; albo tak zwany lont prochowy, złożony z ziaren prochu w zaimpregnowanym oplocie.


2. Trochę systemu
W podręczniku głównym jest wymieniona biegłość „Artylerzysta”. Obejmuje ona umiejętności rozpoznawania typu działa, dokonywania podstawowych napraw, logistyki transportu i oczywiście celowania i strzelania. Poziom tej biegłości dodaje się do połowy cechy Mądrość, a przy samym celowaniu "na oko" można Mądrość zamienić na Zmysły.
Strzelanie opiera się, jak przy ręcznej broni strzeleckiej, na działaniu: 1/2 Cechy + Biegłość + 1k20 przeciw TT normalnej (20). Do biegłości Artylerzysta stosuje się nadto modyfikatory:

+X jeśli strzelający zgłębił geometrię i ma czas i przyrządy, aby wyznaczyć trajektorię lotu kuli, otrzymuje bonus równy liczbie, o jaką wynik testu na geometrię przekroczył TT 16
+8 gdy cel jest bardzo blisko przed lufą działa (do 1/6 zasięgu skutecznego)
+4 strzelanie do dużego obiektu (duży oddział, fortyfikacja)
+1 do każdego następnego strzału w ten sam cel nieruchomy (wstrzeliwanie się, nie dotyczy gdy jest porywisty zmienny wiatr)
-2 na każde rozpoczęte 20 metrów od maksymalnego zasięgu skutecznego działa
-3 strzelanie do ruchomego celu (np. maszerującego oddziału)
-3 zły proch (zbrylony, źle wymieszany)
-4 strzelanie podczas zmierzchu, mgły lub półmroku
 
3. I tyciutka propozycja
Pomysł na przygodę: Gracze dostają w spadku mapę. W dołączonym do niej liście jest napisane, iż pradziad ukrył coś zdobycznego o wartości 700 krów w pewnym wskazanym miejscu. Co dokładniej, nie wiadomo (wilgoć i myszy zniszczyły). Po odkopaniu tego czegoś odnajdują XV wieczną bombardę, cztery kule do niej i proch. Do transportu tego będzie trzeba z 50 koni.... a czy ktoś to kupi?


„Ryków, Podkomorzego zwalczony powagą,
Skłonił się i oddał swoją szpadę nagą,
Skrwawioną po rękojeść, i rzekł: << Lachy braty!
Oj, biada mnie, żem nie miał choć jednej armaty!
Dobrze mówił Suworów: ‘Pomnij, Ryków kamrat,
Żebyś nigdy na Lachów nie chodził bez armat!’”

Adam Mickiewicz „Pan Tadeusz”

Bibliografia:
1.Dyskant J.W. "Oliwa 1627", Wyd. Bellona, Warszawa 1993
2.Koczorowski E. "Oliwa 1627", Dom Wydawniczy Bellona, Warszawa 2002
3.Kwaśniewicz W. "1000 słow o dawnej broni palnej" Wyd. MON, Warszawa 1987
4.Mendygrał Z. "Arsenał Bellony", Wyd. MON, Warszawa 1980
5.Praca zbiorowa "Tryumf Wiedeński 1683", Wyd. KAW, Kraków 1985
6.Zarzycki W. "Kaprowie i piraci polscy"


Ordynalne
Ekstraordynalne

Legitymy
Bastardy

Kolubryna podwójna
Smok (Żmija)
Bazyliszek
Smok latający
Kolubryna
Żmija
Serpentyna
Murołom
Półkolubryna
Wąż
Żmija
Intruz
Kwarta kolubryny
Wielki Sokół
Pelikan
Sokół
Oktawa kolubryny
Jastrząb
Sokół
Jastrząb
Falkonet wielki
-
-
-
Falkonet średni
-
-
-
Falkonecik mały
Krogulec
Krogulec
Krogulec
Małe działko
Jaszczurka
Jaszczurka
Jaszczurka
Mniejsze działko
Szerszeń
Szerszeń
Szerszeń
Najmniejsze działko
Świerszcz
Świerszcz
Świerszcz


 
Typ działa
Długość
Działomiar
Przekrój pocisku
[cm]
Masa lufy
[kg]
Obsługa
kartauna
4
48-52
18
5000
20
kanona
3,5
33
15,6
6200
12
3/4 kartauny
3
36
16
3 t. - 3,7 t.
14
półkartauny, szlangi
2,5
18-24
14
2000-2500
11
kolubryna
3,5
8-16
12,2
4100
9
półszlangi
3,5
6-12
11,2
500-1700
8
bastard
3
7,5
8,5
1 t. - 2 t.
7
oktawa
2
6
8,9
1200
5
średniak
2,5
2,5
6,4
1300
2
falkony
2
1-4
7,6
200-800
2
falkonety
1,5
0,5-1
4,8
170-350
1

 
Redakcja: MMochocki

Informacje
 
 

Oceń artykuł
Ten artykuł jak dotąd oceniło 11 Sarmatów, średnia ocena: 5.5.
 


 
23-07-2005, 23:07 | dzick | Komentarzy w sumie: 60
jak to z "Pana Tadeusza" to kto to jest ten imć Oleszak którego nazwisko widnieje pod cytatem? BTW swietny pomysł na tytuł :)
PS: Bardzo kompleksowy opis.


 
22-07-2005, 14:14 | Armand de Morangias | Komentarzy w sumie: 434
Zdziwiło mnie stosowanie kul łańcuchowych przeciwko konnicy - iście szwedzki wymysł, brać szlachecką harmatami rozpędzać...

Mała uwaga techniczna - akapit zaczynający się słowami "Armaty dzielono głównie według..." uległ cudownemu rozmnożeniu ;)

Naprawdę znakomita robota, gratuluję!


 
21-07-2005, 22:39 | MMochocki | Komentarzy w sumie: 312
To z "Pana Tadeusza". Słowa kapitana Rykowa, gdy wspomina nauki swego generała.


 
20-07-2005, 22:32 | dzick | Komentarzy w sumie: 60
"pomnij Ryków kamrat, żebyś nigdy na lachów nie chodził bez harmat" to chyba napisał Adam Mickiewicz? ;)


 
19-07-2005, 11:07 | JaXa | Komentarzy w sumie: 80
nalezy do mnie...
Super Super Super Super....
Raduje sie serce starego, niepoprawnego militarysty....
Mozna to i w dzikich i ze zmianami w Młotku uzywać... Także w Monastyrze i 7th Sea....
Naprawde bardzo dobre.... Mnóstwo informacji....
GRATULUJE AUTOROWI !!


Skomentuj
Nie posiadzasz uprawnień by dodawać komentarze.
   $$5#3... transmisja przerwana...