Ten serwis używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz terminal może działać lepiej. Chcesz wiedzieć więcej?
Valkiria Network | V-Game | Gry komputerowe | Ogniem i Mieczem | Gry fabularne | Dzikie Pola | Neuroshima | Świat Mroku | Warhammer
Film | Star Wars | Literatura | Andrzej Pilipiuk | Jacek Komuda | Zmierzch | Komiks | Planszówki | Karcianki | Wędrowycz | Bitewniaki | II wojna światowa
Valkiria - Polub nas na Fejsie
  
Wywiad z Andrzejem Pilipiukiem
Rozmowa z Andrzejem Pilipiukiem przeprowadzona w czasie Coperniconu
 15-10-2015, 08:44
 Ilka
 4464 x przeczytano

Idąc na spotkanie z panem Andrzejem Pilipiukiem nieco się denerwowałyśmy. Znaczy oczywiście, szeregowe Valkirii nie boją się niczego, jednak należy przyznać szczerze – odczuwałyśmy pewien dyskomfort psychiczny. Prawdopodobnie spowodowany był on tym, że pan Pilipiuk z przyczyn niezależnych od siebie dotarł na Copernicon z trzygodzinnym opóźnieniem, przez co wszelkie media dosłownie zwaliły mu się na głowę i zaistniało ryzyko, że nie uda nam się z panem Andrzejem porozmawiać.

Jednak po użyciu uroku osobistego, łokci, macek, jeszcze odrobiny uroku oraz logo Valkirii umieszczonego w widocznym miejscu, z niezawodnym uśmiechem numer pięć i ogranym tekstem „czy ma pan pięć minut i dwa słowa dla Valkirii” zasiadłyśmy wraz z panem Pilipiukem na wielkiej poduszce w Blue Roomie. Chciałyśmy spytać o wrażenia z tegorocznego Coperniconu, ale z uwagi na spóźnienie pana Pilipiuka właściwie nie był on na konwencie więc trzeba było nieco improwizować.

theRiddler: Ciężko pytać o wrażenia z czegoś, czego nie było. Ale chciałyśmy spytać ogólnie o wrażenia z konwentów, ostatnich.

A. Pilipiuk (sadowiąc się wygodniej): No to jedziemy. Ja bardzo lubię jeździć na konwenty, to jest takie można powiedzieć święto naszego roku, święto naszego środowiska. Zjeżdżają się ludzie z całego kraju, można spotkać znajomych czasem raz w roku, czasem cztery razy w roku. Pojawiają się więzi, buduje się jakieś środowisko, buduje się jakąś wspólnotę ponadregionalną, czasem pojawiają się też ludzie z zagranicy. Przyjeżdżają Ci, co pracują w Anglii na zmywaku, wracają na ten swój ulubiony konwent w swoim mieście.

Ilka:  A pan ma jakiś swój ulubiony konwent?

A.Pilipiuk: Bardzo lubię jeździć do Lublina, jestem pod bardzo dużym wrażeniem konwentów w Poznaniu, zwłaszcza że pamiętam te sprzed 15 lat, małe kameralne imprezy na 250 osób w wynajętej szkole – w tym roku 30 tysięcy uczestników. To jest ogromna wykonana praca. Z drugiej strony troszkę się z tego zrobiły takie targi, to już trochę aż za dużo się zrobiło. Tez trzeba powiedzieć, że robi, robi to wrażenie, że tylu ludzi interesuje się fantastyką, tylu ludzi potrafi się zjechać żeby zobaczyć ulubionego pisarza, pograć z podobnymi sobie świrami w różne gry, zobaczyć nowości książkowe i ogólnie dobrze się bawić przez kilka dni

Ilka: Wstyd przyznać, ale perspektywa wywiadu z panem zmotywowała mnie do szybszego sięgnięcia po pana książki . Jestem absolutnie pod wrażeniem, ale w związku z taką sytuacją naszło mnie pytanie – gdyby pan jako autor miał polecić komuś swoją książkę jako tą pierwszą, coś co by przyciągnęło czytelnika do pana twórczości, co by to było?

A.Pilipiuk: Ja się staram pisać tak, żeby moja twórczość przypominała trochę pudełko czekoladek – ktoś sobie otworzy, popatrzy i wybierze coś dla siebie. Mam powieści o Kuzynkach Kruszewskich, które są przeznaczone tak bardziej dla kobiet. Mam Operację Dzień Wskrzeszenia, która jest skierowana bardziej do młodzieży. Mam opowiadania o Wędrowyczu czy o Wampirze z warszawskiej Pragi, które są pisane na wesoło, dla ludzi którzy szukają fantastyki na wesoło i mam też opowiadania poważniejsze, zebrane w tomach opowiadań bezjakubowych.

No i wreszcie, jak ktoś, prawda, lubi historię, lubi przeszłość, lubi książki historyczno przygodowe, polecam Oko Jelenia – siedem tomów fantastyki historyczno przygodowej. Każdy znajdzie coś dla siebie.

theRiddler: A jaka jest pana ulubiona książka wśród pańskich dzieł? Taka, którą się najprzyjemniej się pisało czy czytało?

A.Pilipiuk: Za bardzo udany uważam cykl Oko Jelenia, chociaż dla takiego przeciętnego czytelnika może być odrobinę ciężki. Natomiast z - nazwijmy to-  konkurentów bardzo cenię prozę Jarosława Grzędowicza i jego książki to jest naprawdę kawał dobrej roboty i czytam je z ogromnym kompleksem niższości i zawiścią i wściekłością, że to nie ja wpadłem na te świetne pomysły.

Ilka: By ukraść pana na chwilę czeka jeszcze cała kolejka, więc nie zajmujemy więcej czasu. Serdecznie dziękujemy za poświęcony czas.

A.Pilipiuk: Cała przyjemność po mojej stronie
 

Informacje
 

Skomentuj
Nie posiadasz uprawnień by dodawać komentarze.
   



Witamy na Oficjalnej Stronie Fabularyzowanej Kolekcjonerskiej Gry Karcianej Jakub Wędrowycz.


Konto
Pseudonim

Hasło

Zapisz login

Zapomniałeś hasła?
Rejestracja

Szukaj





Zalogowani
Użytkownicy: 0

Niezalogowani: 94

Statystyki
Gości w sumie: 2910505
Dziś gości: 136
Ten miesiąc: 6762
Rekord gości: 2237
Gości wczoraj: 300