Valkiria Network

Terminal Główny Militarnej Sieci Valkiria to miejsce gdzie znajdziesz najnowsze informacje ze świata ogólnie rozumianej rozrywki, fantastyki i gier wideo. Poznaj nową... Lepszą Rzeczywistość! Chcesz wiedzieć więcej?

Slaider 01

Federacja V-Sieci

Valkiria Network skupia wiele stron tematycznych o różnorodnej tematyce, w tym: grach wideo, technologii, historii, literaturze i fantastyce. Chcesz wiedzieć więcej?

Slider 02

Dołącz do V-Sieci

Zarejestruj się w Valkiria Network! Przeglądaj i komentuj publikacje, dołącz do V-Game, zostań współpracownikiem lub redaktorem MSV. Chcesz wiedzieć więcej?

Slider 03

Zagraj w V-Game

Każdy użytkownik MSV w swoim profilu znajdzie zaimplementowaną grę przeglądarkową w klimacie V-Sieci. Załóż mundur i ruszaj na misję. Chcesz wiedzieć więcej?

Slider 04

Holy Potatoes!

Nasze bohaterki to ziemniaki, a cała galaktyka to jeden wielki warzywny targ. Dobry humor, kosmos, walka, dobra fabuła, to właśnie Holy Potatoes! We're in Space?!

Slider 05

Torment: Tides of Numenera

Mógłbym pisać długo o Torment, szczegółowo opisując jego fenomenalnie rozbudowany świat, przyrodę, postaci, czy fabułę, ale po co, skoro Wy sami możecie tego doświadczyć.

Slider 06

Legendarne Auta PRL

Zobacz zapowiedź nowej serii kolekcjonerskiej "Auta PRL" z klocków COBI. Wyjątkowe modele w skali 1:35 to idealny prezent dla każdego fana motoryzacji!

Slider 07

Necropolis: Brutal Edition

Ta gra to totalny, bezgraniczny i nieprzebrany skarbiec FE-NO-ME-NAL-NEJ zabawy, który otwiera się tak naprawdę dopiero w grze wieloosobowej.

Slider 08
Falkon 2009 - relacja #2
11-12-2009, 09:27 | 6256 x przeczytano | Xweet

Jechaliście kiedyś ponad dziesięć godzin pociągiem? Nie? To polecam te rozrywkę, szczególnie, jeśli macie w perspektywie ciekawy i dobry konwent. Bo warto. Podróż ze Szczecina do Lublina, gdzie tradycyjnie odbywa się Falkon (w tym roku świętowano 10-lecie) pominę, bo zapis stukotu pociągu powali każdego. Nudą.

Piątek:

Pierwsza rzecz, jaka się rzucała w oczy to kolejka. Długa, barwna i gwarna, mająca na oko trzydzieści a chwilami pewnie i z pięćdziesiąt metrów. Przy samym wejściu kolejka dzieliła się na dwie. Jedna była dla zwykłych uczestników, druga dla, „VIPów”, czyli pisarzy, prelegentów czy prowadzących sesje RPG lub konkursy. Paradoksalnie kolejka „uprzywilejowana” poruszała się znacznie wolniej, co mogło części się nie spodobać.

Skoro jesteśmy przy organizacji, przez cały czas trwania imprezy był autobus kursujący między noclegiem a konwentem. Zdania ludzi, co do jego działania były podzielone. Część nie marudziła, część uważała, że kiepsko oznaczony i jeździ jak chce. Drugą sprawą, którą można zawrzeć w tym miejscu jest szatnia, o ile z kurtkami nie było problemu to niestety nikt nie przewidział miejsca na bagaże, przez co ludzie włóczyli się z nimi. Alternatywą było przeszkadzanie w prelekcjach, ponieważ chciano dostać się do swoich rzeczy, od pasty do zębów przez zupki aż do stroi. Ale o tym później.

Program leciał już od godziny 16:45 (rozpoczęcie) a prelekcje od 17:00. Niestety z przyczyn losowych, głownie ścisku jaki panował na korytarzach (wg organizatorów frekwencja przekroczyło 1 800 osób) zdecydowałem się na sesję RPG. Niestety nie było to łatwe w realizacji z racji udostępnienia jedynie dwóch sal do gry. Koniec końców wylądowaliśmy w Sali prelekcyjnej, gdzie się nic nie działo i można było spokojnie grać. Przed tym jednak zostaliśmy umieszczeni w korytarzu przy „Komputerówce”, gdzie miał się zacząć turniej. Nie do końca było wiadomo, w co, dla osób postronnych, ale hałas był nieludzki i uniemożliwiał rozmowę, nie mówiąc już o sesji.           

Następnie, z racji 2:00 w nocy, zostałem w sali gdzie graliśmy (można było spać w salach, w których nie odbywały się punkty programu, należało opuścić je na 15 min. przed rozpoczęciem programu, a pobudka była na godzinę wcześniej) i po średnio przyjemnej nocy na krzesełkach nastał dzień konwentu drugi, czyli…

Sobota:

Po ogoleniu się, kawie i toście (jedzenie w barku było smaczne i niedrogie) udałem się na prelekcję „Mhrok i sztampa w RPG”, którą to przy zatłoczonej (jak na tak wczesną porę to nawet bardzo) i udzielającej się Sali poprowadziłem. Jeśli uda się nagranie doprowadzić do jakości zadowalającej to zostanie to włączone do zasobów V-Sieci. Ku chwale. Tak, więc o 11:00 (program zaczynał się o 10:00) pokręciłem się po terenie imprezy.

Stoiska były praktycznie cały czas czynne, czy to z bułeczkami czy też z gadżetami, książkami. Wybór był przeogromny, tylko fundusze skromne. O 12:00 udałem się na konkurs „Taniec z Bohaterami”, którego idea okazała się dla mnie niepojęta i sprzeczna z tym, co mówiłem na prelekcji. Trzeba było zrobić możliwie najlepiej pasującą do konwencji i systemu postać. Udało mi się trafić heroic jako konwencję i dedeka jako system. Potworek, którego stworzyłem ładnie łamał konwencję (krasnolud z wadą niski wzrost) i dzielnie zajął ostatnie miejsce.

Kolejnym wyborem był „Ostro poryty, lekko wiedzowy konkurs anime’owy”. Do sali nie dało się wejść, poziom hałasu był nieludzki, zaś prowadzący niestety nie ogarnęli tego i całość była chaotyczna, co nie przeszkadzało w dobrej zabawie. Tym razem udało się dotrwać do półfinałów, jednak brak wiedzy (choćby elementarnej) i czerpanie punktów tylko z „pokazywanek”, czyli powtórzenia tego, co było puszczone w klipie, nie wystarczyło na więcej. Zwycięzcom gratuluję wiedzy, a reszcie dziękuję za dobrą zabawę, której szczegóły przemilczę dla dobra psychiki ogółu.

Kolejną atrakcją była prelekcja o tatuażu japońskim, poprowadzona, co prawda z kartki, jednak z bogatą ilością zdjęć i ciekawych informacji. Po całości dowiedziałem się, że była to pierwsza prelekcja w dorobku, więc stanowczo wiem na czyje dzieła trzeba będzie zwracać uwagę.

Następnie nastąpił taktyczny odwrót poza teren imprezy, aby bez wrzasków w nocy i radośnie przewijających się ludzi móc odpocząć. Nastała…

Niedziela:

Na 10:00 się spóźniłem kilka minut, więc prelekcje „Strzygi i upiory z własnego podwórka” o demonologii słowiańskiej zacząłem z parominutowym poślizgiem. Sala była mała, więc szybko się zapełniła i brakowało tlenu. Z racji, że tematu nie dało się w godzinę wyczerpać, a prelegent mający punkt programu po mnie się nie pojawił, pozwoliłem sobie zająć kolejną godzinę, a potem na prośbę ludzi zająłem jeszcze jedną (znów ktoś się nie pojawił) omawiając podstawy wiary rodzimej i posługi.           

O 13:00, zmęczony nieludzko, ruszyłem na Konkurs Pratchettowski. Poziom pytań był wysoki, chociaż udało się trafić na coś łatwiejszego. Rywalizacja mijała w miłej i swobodnej atmosferze, zaś wiedza drużyny, która wygrała była porażająca.           

Po tym wszystkim jeszcze przez chwilę poszwendałem się po imprezie, żegnając się z ludźmi i podziwiając nieraz bardzo przemyślne stroje, w których część paradowała. Następnie wyruszyłem w długą i niebezpieczną podróż do Szczecina, aby wyleczyć zapalenie oskrzeli.

 
Autor: Rafał „Xweet” Chodzicki
Redakcja: Marcin „Sharn” Byrski

Zobacz pierwszą relację: Falkon 2009


Informacje dodatkowe:
 

 


 
15-12-2009, 09:49 | ARTUT | Komentarzy w sumie: 4706
Fajna relacja. Ja niestety nie mogłem przyjechać do Lublina :(


 
11-12-2009, 13:50 | miyove | Komentarzy w sumie: 71
ohohoh.. arigatou.. no tak nerwy mnie zeżarły i kartka była moją nieodłączną towarzyszką


 
11-12-2009, 09:46 | Sharn | Komentarzy w sumie: 1071
O miyove dostała się pochwała za prelekcję o japońskim tatuażu ;]


Skomentuj:
Nie posiadasz uprawnień by dodawać komentarze.